Porządek w wymiarze sprawiedliwości

Sejm ostatecznie przyjął ustawę gwarantującą konstytucyjny porządek w wymiarze sprawiedliwości

Sejm nie zgodził się 23 stycznia 2020 r. na wnioskowane przez Senat odrzucenie ustawy, która gwarantuje konstytucyjny porządek w wymiarze sprawiedliwości i usprawnia pracę sądów - wskazuje MS. Nowa ustawa, będąca wynikiem inicjatywy poselskiej, czeka już tylko na podpis Prezydenta RP.

Uchwalona przez Sejm 20 grudnia 2019 r. Ustawa o zmianie ustawy - Prawo o ustroju sądów powszechnych, ustawy o Sądzie Najwyższym oraz niektórych innych ustaw pozwoli utrwalić konstytucyjny standard apolityczności sędziów oraz realizuje zasadę transparentności organów władzy sądowniczej i sędziów. W żadnym przypadku nie ogranicza niezawisłości sędziów, którzy stanowią ważny element demokratycznego państwa prawa.

Porady prawne

Groźba chaosu i anarchii

Ustawa jest odpowiedzią na coraz częstsze sytuacje podające w wątpliwość apolityczność sędziów w Polsce. Odnosi się również do budzącego zaniepokojenie postępowania tych sędziów, którzy poprzez swoje publiczne wypowiedzi i działania kwestionują status innych sędziów, manipulując wydanym 19 listopada br. wyrokiem Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej.

Podważanie statusu sędziów i prawomocności wydawanych przez nich orzeczeń stanowi niedopuszczalną ingerencję w działania konstytucyjnych organów oraz prowadzić może do anarchii i chaosu prawnego w Polsce.

Żaden sędzia nie ma prawa oceniać statusu innego sędziego, wykorzystując  do  tego celu postępowanie dowodowe w  konkretnej  sprawie. Po podpisaniu przez Prezydenta RP aktu powołania na urząd sędziego akt ten nie może być kwestionowany, co zostało potwierdzone wyrokami Trybunału Konstytucyjnego. Dlatego badanie przez sąd ważności tego aktu jest bezprawne. Sędzia nie może samowolnie stawiać się ponad władzę ustawodawczą, wykonawczą i ponad Prezydenta RP. Tego typu działania nie są związane z niezawisłością sędziowską.

Zapewnienie praworządności

Kierowanie przez jednych sędziów pod adresem drugich apeli o wstrzymanie się od orzekania jest działaniem bezprecedensowym, które godzi w niezawisłość sędziowską i podważa zaufanie do wymiaru sprawiedliwości. Budzi wśród Polaków niepokój co do ważności wyroków sądów, które co roku rozstrzygają kilkanaście milionów spraw.

Nowe regulacje będą dyscyplinować sędziów, którzy przekraczają swoje uprawnienia. Powodowane są troską o porządek prawny, praworządność w państwie i działanie zgodnie z konstytucją. Przewidują m.in. przeniesienie na inne stanowisko służbowe, kary finansowe, a nawet złożenie z urzędu sędziów, którzy podważają prerogatywy Prezydenta RP, status Krajowej Rady Sądownictwa czy też innych sędziów.

Ochrona obywateli

Ustawa ma na celu uchronienie obywateli przed sytuacją, która powodowałaby  i potęgowała przewlekłość postępowań. W sądach orzeka obecnie około 500 sędziów powołanych z udziałem obecnej Krajowej Rady Sądowniczej. Kwestionowanie ich statusu oznacza spowolnienie, zablokowanie, a nawet unieważnienie tysięcy spraw sądowych.

Skala zagrożenia może być wręcz katastrofalna. Skoro za nieważne uznać powołania sędziów przez obecną Krajową Radę Sądownictwa, to tak samo należałoby zakwestionować powołania poprzedniej KRS, której działanie zostało uznane przez Trybunał Konstytucyjny za sprzeczne z konstytucją. Tym bardziej należałoby też podważyć status sędziów powołanych przed 1989 rokiem przez komunistyczną Radę Państwa.

A więc jeśli nie postawimy tamy anarchii uprawianej przez część środowiska sędziowskiego, będzie można każdemu sędziemu w Polsce zarzucić, że tak naprawdę nie jest sędzią, bo został  powołany przez nie ten, co trzeba KRS albo Radę Państwa PRL. Ustawa chroni polski wymiar sprawiedliwości i polskich obywateli przed taką groźbą.

Przyśpieszenie postępowań

Zmiany pozwolą też na szybkie uzupełnienie ponad 700 wakatów w sądach, co przyczyni się do przyśpieszenia postępowań. Tak duża liczba nieobsadzonych stanowisk spowodowana jest bojkotem prowadzonym przez część środowiska sędziowskiego. Do obsadzenia wakatów potrzebna jest opinia Zgromadzeń Sędziowskich. Ta procedura celowo jest przedłużana lub nie zostaje podjęta. Dlatego zmiany mają spowodować, że Krajowa Rada Sądownictwa nie będzie musiała czekać w nieskończoność na opinie kolegiów sądów. Jeśli kolegia sądów nie zaopiniują kandydatów, będzie to oznaczało de facto wydanie pozytywnej opinii.

Apolityczność i przejrzystość

W przyjętej przez Sejm ustawie wprowadzono również dodatkowe narzędzia, które mają na celu wzmocnienie apolityczności, bezstronności i niezawisłości sędziów. Dlatego zobowiązuje się sędziów do ujawniania publicznie niektórych danych, takich jak przynależność do zrzeszeń, w tym w przeszłości także do partii politycznych. Są to okoliczności, które w świetle standardu TSUE mogą być istotne dla oceny składu i sędziego. Transparentność organów władzy sądowniczej i sędziów stanowi przecież podstawową gwarancję demokratycznego państwa prawa. Wskazany obowiązek nie narusza żadnych norm europejskich, ani tych wynikających z Konstytucji RP.

Nowe przepisy w zakresie odpowiedzialności dyscyplinarnej są wzorowane na rozwiązaniach francuskich i niemieckich, gdzie tego typu działania podlegają surowszej odpowiedzialności niż w przyjętej przez Sejm ustawie, tj. odpowiedzialności karnej (w Niemczech do 5 lat kary pozbawienia wolności).

Oświadczenie MS w sprawie ustawy reformującej sądy

W związku z licznymi nieprawdziwymi informacjami, pojawiającymi się w debacie na temat  zmian w ustawie - Prawo o ustroju sądów powszechnych i ustawie o Sądzie Najwyższym, Ministerstwo Sprawiedliwości podkreślało, że wspomniany akt prawny w żadnym przypadku nie ogranicza niezawisłości sędziów i niezależności sądów, które stanowią ważny element demokratycznego państwa prawa. 

Z niepokojem należy przyjąć wypowiedzi polityków oraz prawników, którzy bez precyzyjnego wskazania odpowiednich przepisów oraz orzecznictwa przedstawiają odmienne opinie lub oświadczenia. W związku z tym, kompetencją Ministerstwa Sprawiedliwości jest jasne przekazanie opinii publicznej faktów, które potwierdzają, że wyżej wymieniony akt prawny jest zgodny zarówno z przepisami europejskimi, jak i przede wszystkim polską Konstytucją.

Po pierwsze, nowe regulacje, co podkreślili posłowie, będący autorami projektu wskazanej ustawy, wynikają z troski o porządek prawny, praworządność w państwie i działanie zgodnie z Konstytucją RP. Jak wyjaśniono, projekt jest odpowiedzią na coraz częstsze sytuacje podające w wątpliwość apolityczność sędziów w Polsce. Odnosi się również do budzącego zaniepokojenie postępowania tych sędziów, którzy poprzez swoje publiczne wypowiedzi i działania kwestionują status innych sędziów.

Ustawa o zmianie ustawy - Prawo o ustroju sądów powszechnych, ustawy o Sądzie Najwyższym oraz niektórych innych ustaw, z dnia 20 grudnia 2019 r., która jest procedowana obecnie w Senacie RP,  wykonuje wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z dnia 19 listopada 2019 r. w sprawach C-585/18, C-624/18 i C-625/18. Potwierdzono w nim jednoznacznie, że powołania sędziów przez Prezydenta RP i ich status nie mogą być przedmiotem kontroli sądowej.

Należy podkreślić, że w taki sam sposób to zagadnienie rozstrzyga w swoim orzecznictwie Trybunał Konstytucyjny oraz Naczelny Sąd Administracyjny. W szczególności niemożliwe jest podważenie aktu powołania na stanowisko sędziego przez Prezydenta RP oraz statusu sędziego. Polski system prawny nie zna instytucji umożliwiającej tego typu działanie, ponieważ stanowiłyby to naruszenie nie tylko norm dotyczących powołania sędziego, tj. art. 144 ust. 3 pkt 17 i art. 179 Konstytucji RP, ale także konstytucyjnej zasady nieusuwalności sędziego, o której mowa w art. 180 ust. 1 Konstytucji RP.

Tryb nominowania sędziów zgodnie z art. 179 Konstytucji RP składa się z dwóch etapów: pierwszego przed KRS zakończonego złożeniem wniosku do Prezydenta RP i drugiego zawierającego akt powołania i ślubowanie. Powołanie jest aktem samodzielnym o charakterze ustrojowym i konstytucyjnym. Jego niewzruszalność, podobnie jak wniosku KRS, wynika z nakazu zapewnienia stabilności urzędu sędziego, który jest istotnym elementem zasady niezawisłości.

Wszelkie próby podważania statusu sędziów i prawomocności wydawanych przez nich orzeczeń uderzają w konstytucyjne podstawy państwa prawa. Za niedopuszczalne zarówno w orzecznictwie Trybunału Konstytucyjnego, jak i Sądu Najwyższego uznaje się odmowę stosowania ustawy bez uprzedniego orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego, który ma wyłączną kompetencję do kontroli konstytucyjności przepisów.

W celu wzmocnienia niezawisłości sędziowskiej w ustawie z dnia 20 grudnia 2019 r. wprowadzono definicję sędziego, która nawiązuje do treści art. 179 Konstytucji RP, określającego konieczne i wystarczające elementy dla uzyskania statusu sędziego tj. wniosek KRS oraz akt powołania przez Prezydenta RP. Definicja ta służy ustaleniu elementów koniecznych i wystarczających dla uznania władzy sądzenia (tzw. inwestytury) sędziego.

W ustawie wprowadzono dodatkowe narzędzia, które mają na celu wzmocnienie apolityczności, bezstronności i niezawisłości sędziów. Dlatego zobowiązuje się sędziów do ujawniania publicznie niektórych danych, takich jak przynależność do zrzeszeń, w tym w przeszłości także do partii politycznych. Są to okoliczności, które w świetle standardu TSUE mogą być istotne dla oceny składu i sędziego. Transparentność organów władzy sądowniczej i sędziów stanowi podstawową gwarancję demokratycznego państwa prawa. Wskazany obowiązek nie narusza żadnych norm europejskich, ale i tych wynikających z Konstytucji RP. Jest zgodny z konstytucyjną zasadą proporcjonalności. Jest to od dawna oczekiwana, także w środowisku prawniczym, zmiana przepisów.

Ustawa wprowadza również zmiany dotyczące odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów. Zawarte w niej normy nie odbiegają od standardów istniejących w innych państwach europejskich, w tym rozwiązań francuskich i niemieckich. Co najważniejsze, w niektórych państwach Unii Europejskiej przepisy dyscyplinarne dotyczące sędziów są o wiele bardziej ostre, ponieważ przewidują odpowiedzialność karną sędziów za ich działania i zaniechania. Nie sposób w związku z tym zgodzić się z licznymi opiniami o restrykcyjności ww. ustawy. Rolą władzy ustawodawczej jest tworzenie prawa, które zapobiega działaniom o charakterze destabilizującym zasady demokratycznego państwa prawa. Takim niewątpliwie jest podważanie statusu innego sędziego.

Ustawa reguluje również pewne kwestie dotyczące stabilizacji stosunku służbowego sędziów powołanych dotychczas, w tym przez Radę Państwa PRL (których status nie był w żaden sposób prawnie normowany). Nie jest prawdą, że ma w tym zakresie charakter retroaktywny, bowiem kształtuje wyłącznie status tych osób od chwili wejścia jej w życie. Stanowi to tzw. retrospektywność, która w orzecznictwie Trybunału Konstytucyjnego jest uznawana za możliwy instrument ustawodawcy.

Rozwiązania zawarte w ustawie z dnia 20 grudnia 2019 r. mają na celu usprawnienie pracy sądów, zwiększenie apolityczności sędziów i transparentności wymiaru sprawiedliwości oraz zapobieganie podważaniu statusu sędziów, czyli instytucji nieznanej polskiemu prawu.

W załączeniu publikujemy opinie wybitnych prawników dotyczące ustawy z dnia 20 grudnia 2019 r.:

RPO: reforma sądów nie przyniosła żadnej poprawy z perspektywy obrony praw obywatelskich. Spotkanie w Senacie w sprawie ustawy „kagańcowej"

Ustawa „kagańcowa” zagraża prawom obywateli, bo sędzia zależny od władz orzeka po myśli rządzących - mówiono podczas spotkania w Senacie na temat tej ustawy. Reforma sądów nie przyniosła żadnej poprawy z perspektywy obrony praw obywatelskich – wskazywał zastępca RPO. Maciej Taborowski dowodził, że powoływanie się autorów ustawy na systemy prawne innych państw Unii nie jest uprawnione. Z kolei prawnicy kilku państw Unii Europejskiej zaprzeczali, aby w ich systemach prawnych były  takie przepisy, jakie przewiduje ustawa „kagańcowa”.

Ustawa „kagańcowa” z 20 grudnia 2020 r. była 14 stycznia 2020 r. tematem inauguracyjnego posiedzenia Parlamentarnego Zespołu Obrony Praworządności w gmachu Senatu. Swe oceny zaprezentowali przedstawicieli wymiaru sprawiedliwości, środowisk prawniczych i organizacji obywatelskich z nim związanych. Występowali też zaproszeni prawnicy z zagranicy.

Spotkanie w Senacie - forma konsultacji, których nie było w Sejmie

Było to swoiste wysłuchanie publiczne i forma konsultacji społecznych. Ustawa przez Sejm przeszła jako projekt poselski, co takie konsultacje uniemożliwiało. To w Senacie jest możliwa nieskrępowana debata mowa na jej temat. Izba będzie ją omawiała 15 stycznia 2020 r. - "Na tę ustawy zgody nie ma" – mówili senatorowie podczas spotkania.

- "Przedstawiciele rządu starali się przekonywać, że w tej ustawie nie ma niczego złego. Ja się z tym stanowiskiem nie zgadzam. Dlatego chcemy wysłuchać ekspertów z innych państw" - mówił marszałek Senatu Tomasz Grodzki. Przypomniał, że ustawa przeszła przez Sejm w tzw. ekspresie ustawodawczym. Senat czeka jeszcze na opinię m.in. Komisji Weneckiej.

Zdaniem wicemarszałka Sejmu Piotra Zgorzelskiego ustawa nie rozwiązuje żadnych problemów, które są bolączką dla obywateli.

- "Ustawa jest groźna dla wszystkich obywateli, bez względu na światopogląd i przekonania, bo trzeba ciągle przypominać, że nie ma wolnych obywateli bez  niezależnych sądów i niezawisłych sędziów. Jeśli sędzia będzie zależny od władzy, jakakolwiek by była, to jego wyroki będą ferowane dla zadowolenia władzy" – mówiła prof. Małgorzata Gersdorf, I prezes Sądu Najwyższego. Oceniła, że ta ustawa oznacza koniec niezależnego sądownictwa, co musimy wytłumaczy społeczeństwu.

O „kontrrewolucji wobec rządów prawa” wspomniał b. prezes Trybunału Konstytucyjnego prof. Andrzej Rzepliński.

- "Sędziowie nie są poddanymi ministra sprawiedliwości, a sądy nie są lokalnymi ekspozyturami resortu; sędziowie służą państwu" – oświadczył sędzia Piotr Gąciarek, Stowarzyszenie Sędziów Iustitia.  

- "Po uchwaleniu tej ustawy sędziowie nie będą mogli stawać w obronie praw obywateli do niezależnego sądu, bo nie będą mogli się w tej sprawie wypowiadać pod groźbą kary; ta ustawa to ostatni gwóźdź do trumny obywatelskich wolności sędziów" - wskazywała sędzia Beata Morawiec, Stowarzyszenie Sędziów Themis.  

Prok. Jacek  Bilewicz ze Stowarzyszenia Prokuratorów Lex Super Omnia zwrócił uwagę, że po uchwaleniu ustawy prokuratorzy wytaczający procesy ze stosunku pracy odpowiadaliby za to dyscyplinarnie.

Jak wskazał mec. Mikołaj Pietrzak, dziekan Okręgowej Rady Adwokackiej w Warszawie, ta ustawa godzi w prawa każdego, kto podlega polskim sądom.  Każdy zaś polski sędzia jest sędzią unijnym,  a każdy polski sąd jest sądem unijnym. A podlegają im także zagraniczni rodzice polskich dzieci czy inwestorzy zagraniczni,  którzy maja prawo do  niezależnego sądu.

- "Sądy mają podlegać prawom człowieka, a nie władzy" – podkreślała Alina Czyżewska z Sieci Obywatelskiej Watchdog. Prosiła senatorów o odrzucenie ustawy. Takie apele składało wielu zabierających głos podczas spotkania.

Zastępca RPO:  powoływanie się autorów ustawy na systemy prawne innych państw Unii nie jest uprawnione

W swym wystąpieniu zastępca Rzecznika Praw Obywatelskich Maciej Taborowski skupił się na tych aspektach ustawy, które mogą zainteresować  szczególnie gości z zagranicy. Uzasadniając ustawę, wskazywano bowiem m.in. na podobieństwa z systemami prawnymi państw Unii.

Przypomniał, że RPO w ostatnich latach podejmuje wiele działań w obronie sędziów i prokuratorów; występuje przed sądami i trybunałami; monitoruje postępowania dyscyplinarne.

- "Z obserwacji RPO wynika, że działania władzy ograniczające działalność sądów, nie przyniosły żadnej poprawy z perspektywy obrony praw obywatelskich. Wręcz przeciwnie: jest coraz gorzej, co pokazuje spadek zaufania do Trybunału  Konstytucyjnego czy przedłużające się postępowania  sądowe" – wskazał Maciej Taborowski.

Dla Rzecznika najważniejsze jest, że ustawa „kagańcowa” jednoznacznie próbuje uniemożliwić sądom krajowym stosowanie kryteriów unijnych niezależności organów sądowych. Dotyczy to zarówno co do wyroku Trybunału Sprawiedliwości UE w sprawie KRS z 19 listopada 2019 r., jak i przyszłych wyroków, które dotyczą niezależności sądownictwa, np. powołania dwóch nowych izb SN z rażącym naruszeniem prawa krajowego.

Ważne znaczenie będzie miał także wyrok w lutym Wielkiej Izby ETPC w sprawie Ástráðsson przeciwko Islandii.

Ustawa „kagańcowa” zmierza też do tego, by karać sędziów za stosowanie kryteriów unijnych. Wpisuje się ona także w istniejący od pewnego czasu nurt działań władzy, dotyczący wywoływania „efektu mrożącego” wobec sędziów. Ma to na celu zniechęcenie ich do stosowania prawa europejskiego i zadawania pytań prejudycjalnych

RPO monitoruje kilkadziesiąt postepowań dyscyplinarnych, w których - w związku ze stosowaniem kryteriów unijnych - podjęto działania przeciw sędziom. Podkreślenia wymaga, że ostatnio w tych postępowaniach stawia się także zarzuty karne  przekroczenia uprawnień.

Według ustawy „kagańcowej”, postępowanie z pytań prejudycjalnych, które zakończyło się wyrokiem TSUE z 19 listopada 2019 r., musiałoby być umorzone. Według ustawy, wobec sędziów SN, którzy te pytania zadali, musiałoby być wszczęte postępowanie dyscyplinarne i postawione zarzuty. Ustawa zmierza też do unieważnienia czynności polskich sądów, które zadały pytania TSUE w sprawie nominacji sędziów.

Maciej Taborowski zaznaczył, że powoływanie się autorów ustawy na systemy prawne innych państw Unii nie jest uprawnione.

Po pierwsze: TSUE uznał już wprost, że nie można uzasadniać ustawy rozwiązaniem zawartym w systemach innych państw członkowskich. Wskazał, że nawet analogiczne wady w innych systemach nie powoduje, że państwo jest zwolnione ze swych obowiązków zawartych w prawie unijnym.

Ponadto TSUE szuka w polskich reformach rzeczywistego celu - wbrew uzasadnieniu, które podaje ustawodawca. Np. TSUE uznał już w sprawie SN, że takim rzeczywistym celem było usunięcie określonej grupy sędziów SN. – TSUE nawiązał tu do opinii Komisji Weneckiej, którą najwyraźniej bardziej poważa niż rząd polski, który wysłał ją do Muzeum Żołnierzy Wyklętych, zamiast się z nią spotkać – dodał Maciej Taborowski   

Trzecią przesłanką uniemożliwiającą powoływanie się na systemy prawne innych państw członkowskich jest tzw. efekt kumulacji. Chodzi o pewien zbieg czynności ustawodawcy. Nie polega to na ocenie, że KRS jest zła jako taka, ale na tym, że skrócenie jej kadencji, zwiększenie wpływu czynnika politycznego i utajnienie list poparcia - razem wzięte - budzą wątpliwości co do tego, jakie naprawdę są motywy podjętej zmiany.

W ocenie RPO da się zatem rozróżnić poszczególne rozwiązania dotyczące powoływania sędziów w innych państwach UE od sytuacji w Polsce właśnie poprzez efekt kumulacji, który jest oceniany łącznie.

Jak ma się ustawa „kagańcowa” do prawa państw UE?

Polskie władze twierdzą, że ustawa kopiuje rozwiązania zawarte w przepisach państw UE. Dlatego marszałek Senatu zaprosił na obrady ekspertów z Francji, Niemiec, Holandii czy Wlk. Brytanii, by się do tego ustosunkowali.

Prof. Laurent Pech (Uniwersytet Middlesex w Londynie) mówił, że od końca 2015 r. polskie  władze starają się przejąć i rozmontować mechanizmy równoważenia władz w celu stworzenia autorytarnego państwa, przy zapewnieniu, że to nadal demokracja. Obecnie zaś - by uzasadnić ustawę „kagańcową” - wprowadzają w błąd opinię publiczną, wybiórczo i stronniczo interpretując przepisy obowiązujące w państwach Unii.

Holenderski adwokat Evert Jan Henrichs zapewnił, że w prawie jego kraju nie ma ani jednego przepisu, który w nawet niewielkim stopniu przypominałby zapisy ustawy „kagańcowej”.

- "Nie można być członkiem UE bez niezależnego sądownictwa i bez respektowania europejskiej wspólnoty prawa" – wskazywał prof. Franz Bayer z uniwersytetu w Bielefeld. On także zaprzeczył, by niemieckie prawo przypominało polskie przepisy. Nie można np. zostać sędzią tylko dlatego, że ma się dobre kontakty z aktualnie rządzącą partią.

- "Obowiązkiem gremium, które w Niemczech wybiera sędziów, a powoływanego przez parlament, jest reprezentatywność" - mówił prezes Federalnego Sądu Administracyjnego Klaus Rennert. Wybór sędziego nie jest dowolny i można go zaskarżyć, a najważniejsza jest jego ocena służbowa. Orzecznictwo sędziego nie jest i nie może być powodem postępowania dyscyplinarnego wobec niego.

Francuski sędzia Nils Monsarrat przyznał, że w niektórych aspektach ustawa „kagańcowa” przypomina stare przepisy francuskie, które bardzo rzadko są stosowane. Chodzi np. o obowiązek zachowania „powściągliwości” przez sędziego, który jednak cieszy się wolnością słowa. A postępowania dyscyplinarne prowadzi specjalna rada, która jest całkowicie niezależna od władzy wykonawczej.

O obowiązku stosowania prawa unijnego mówił belgijski prawnik Edward Janssens. Powołał przykład, gdy jeden z adwokatów musiał zapłacić klientowi, bo w jego sprawie na nie się nie powołał. - "Polska ustawa nie daje bezpieczeństwa żadnemu obywatelowi" – ocenił.

Hiszpański profesor prawa Carlos Flores Juberias mówił, że także w państwach Unii zdarzają się pokusy podporządkowania sądów innej gałęzi władz, również w Hiszpanii.

Senat przygotuje publikację dokumentującą posiedzenie zespołu.

„Kto ma być strażnikiem rządzących i bronić obywateli, jeśli nie sądy”? RPO w Senacie ws. ustawy „kagańcowej” (Izba odrzuciła ustawę)

Kto ma być strażnikiem rządzących, jeśli nie sądy; kto ma bronić obywateli, jeśli nie one? –  pytał RPO Adam Bodnar w Senacie podczas debaty o ustawie „kagańcowej
Jeśli bowiem uciszamy sędziów, to uciszamy i obywateli, bo wtedy przestają oni mieć narzędzia obrony swoich praw. Przyjęcie tej ustawy to droga do prawnego Polexitu i dalszego pogłębiania kryzysu praworządności. Według RPO rozwiązanie kryzysu jest w rękach władzy ustawodawczej; powinno się ono opierać na porozumieniu i sięgać do tradycji „okrągłego stołu”.

Późnym wieczorem 16 stycznia 2020 r. RPO Adam Bodnar zabrał głos w debacie plenarnej Senatu nad ustawą z 20 grudnia 2019 r. o zmianie ustawy – Prawo o ustroju sądów powszechnych, ustawy o Sądzie Najwyższym oraz niektórych innych ustaw. Swe wystapienie dokończył rano 17 stycznia.

Senackie komisje wniosły o odrzucenie ustawy. 17 stycznia po południu Senat odrzucił ustawę stosunkiem głosów 51 za, przy 48 przeciw. Teraz Sejm może odrzucić ten wniosek Senatu bezwzględną większością głosów w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów. Brak większości bezwzględnej oznacza, że ustawa nie stanie się obowiązującym prawem.

Rzecznik Praw Obywatelskich podkreślał, że Senat powinien ustawę odrzucić. Narusza ona bowiem Konstytucję, łamie polski prządek prawny, poddaje sądy pod nadmierną kontrolę władzy wykonawczej, jest sprzeczna z zobowiązaniami Polski wobec Unii Europejskiej, godzi w ochronę prawną obywateli i kwestionuje uczestnictwo Polski w wymiarze prawnym w UE i Radzie Europy.

- "Przyjęcie tej ustawy to droga do prawnego Polexitu, czyli wydrążenia naszego członkostwa w Unii z jej istoty, jaką jest system oparty na zasadzie wzajemnego zaufania, współpracy i respektowania wspólnych standardów praworządności" – ocenił Adam Bodnar.

Podkreślił, że dotychczasowe zmiany od 2016 r. nie poprawiły funkcjonowania sądów. Przypomniał kontekst uchwalenia ustawy przez Sejm. Stało się to wkrótce po ważnych wyrokach Trybunału Sprawiedliwości UE i Sądu Najwyższego, które wskazały na konieczność naprawienia prawa.

W tej sytuacji – według RPO - powinniśmy się byli spodziewać inicjatyw, które przywróciłyby Polskę na drogę praworządności. Tymczasem obserwujemy zaś represje wobec sędziów, ich „dyscyplinarki” za stosowanie prawa europejskiego, zadawanie pytań prejudycjalnych i badanie statusu źle powołanych sędziów (włącznie z zarzutami karnymi). Obserwujemy podważanie autorytetu sądów. Ukoronowanie tych działań to wniesienie ustawy, która jeszcze bardziej pogłębi kryzys praworządności i wprowadzi „efekt mrożący”.

A kryzys ten nie jest neutralny dla obywateli i dla gospodarki. Może wpłynąć na zasadę wzajemnego zaufania w UE, a to może oznaczać brak możliwości uznawania wyroków sądów polskich w UE. Sądy unijne już uznają, że polskie sądy nie są niezależne, ale zarazem uznają, że nie wpływa to na sytuację osoby mającej być wydanej do Polski w trybie Europejskiego Nakazu Aresztowania. - Po uchwaleniu tej ustawy sądy z UE mogą oceniać, że takie osoby nie będą przekazywane do Polski w trybie ENA – ostrzega RPO.

- "Pomyślmy też o rodzinach transgranicznych, które kłócą się o dziecko, a sąd zagraniczny nie będzie chciał uznać decyzji polskiego sądu o przyznaniu go polskiej matce" – mówił Adam Bodnar. Może tez się zdarzyć, że nie będą uznawane też wyroki sądów gospodarczych czy o ochronę konkurencji.

- "Kto ma być strażnikiem rządzących, jeśli nie sądy, kto ma bronić obywateli, jeśli nie sądy?" – pytał Rzecznik. Jeśli bowiem uciszamy sędziów, to uciszamy i obywateli, bo wtedy przestają oni mieć narzędzia obrony swoich praw. A ustawa ma mieć „efekt mrożący”.

W ocenie RPO rozwiązanie obecnego kryzysu jest w rękach tych, którzy mają władzę ustawodawczą. Powinno się ono opierać na porozumieniu, na odpowiedzialności za poszanowanie porządku konstytucyjnego i sięgać do naszej tradycji konstytucyjnej oraz do tradycji „okrągłego stołu” z 1989 r. Powinno przywracać ustaloną tam zasadę wybory członków KRS przez sędziów, ze zwiększeniem przejrzystości wyborów. Powinno zawierać gwarancje dla niezależności sędziowskiej oraz zapobiegać chaosowi prawnemu.

- "Jeśli tak się nie stanie, będziemy się dalej pogrążać w kryzysie" – dodał Adam Bodnar. Chodzi o przyjęcie rozwiązań na wiele lat. Być może jesteśmy w takim miejscu, że jest to niezwykle trudne. Porozumienia muszą chcieć obie strony sporu.

Wymagałoby to też zaufania miedzy sędziami a władzą wykonawczą. RPO zaznaczył, że nie odbiera Ministerstwu Sprawiedliwości prawa do poczucia sukcesu, np. z reformy ściągalności alimentów czy współpracy w sprawach transgranicznych.

RPO zgodził się z opinią Komisji Weneckiej, że mamy dziś „wielką schizmę” w sądownictwie, a rządzący, zamiast naprawić sytuację chce jeszcze bardziej ograniczyć niezależność sądów. Ta opinia to wyraz troski – ocenił, zaznaczając, że to pierwszy przypadek, gdy opinia Komisji poprzedza uchwalenie ustawy.

Komisja Wenecka w swej opinii uznała tę ustawę za zagrażającą niezależności sądownictwa. Według niej część zapisów ustawy można postrzegać jako dalsze osłabianie niezależności polskiego sądownictwa. Delegacja Komisji przebywała niedawno w Polsce i spotkała się m.in. z RPO.

Według Rzecznika Senat przywraca sens parlamentaryzmowi, prowadząc głębokie debaty nad tą ustawą, zapraszając gości z zagranicy i zasięgając obszernych opinii.

Podczas fazy pytań do RPO 17 stycznia senator PiS Marek Komorowski spytał go, czy zaskarżał ustawy reformujące sądownictwo po 2015 r. do Trybunału Konstytucyjnego.

- "Ostatnio miałem kłopot z niezależnością Trybunału Konstytucyjnego, bo nie ma gwarancji, że wniosek zostanie rozpoznany w sposób pełni bezstronny i niezależny" - odpowiedział Adam Bodnar.

- "Czyli nierzetelnie wykonuje pan swoją funkcję?" - dopytywał senator. Marszałek Senatu Tomasz Grodzki uchylił to pytanie jako nie dotyczące przedmiotu obrad Izby.

Załączniki: Opinia Komisji Wenckiej ( jęz. angielski), 16.01.2020.pdf


Porady prawne

Potrzebujesz porady prawnej?

Zapytaj prawnika:

Dodaj załącznikDodaj załącznik

Oświadczenia i zgody RODO:


Porady prawne