Dojazd do bloku

Odpowiedzi w temacie (1)

siwag

29.9.2011

Witam Nie wiem czy dobrze trafiłam, jeśli nie to i tak mam nadzieję, że ktoś zaradzi. Mieszkam w małym miescie w bloku.Kilka lat temu został zamknięty wjazd pod mój blok (dokładnie klatkę). Wjazd był z drogi wojewódzkiej. I miasto w zamian zrobiło dojaz od drugiej strony bloku tj od I klatki, ja mieszkam w III. I pojawił się problem. Zaprojektowano dojazd ale tylko od klatki I-II, więc żeby dojechać do klatki trzeba przejeżdżać obok 2 pozostałych klatek po wysokim krawężniku. Sąsiedzi zaczęli interweniować na Policją. Policja, ani Straz miejska nie może wystawić mi mandatu, bo nie mają podstwy prawnej. Uciążliwi sąsiedzi zaczęli tak często dzwonić, że mój dzielnicowy był w urzędzie Miasta i zadecydowali, ze możemy jeździć alejkami które są niedaleko bloku, i umożliwiają dojazd. Dodam, że tymi alejkami chodzą często piesi. I jeździliśmy jakiś ponad rok, aż tu nagle cos odwaliło mojej sąsiadce i zaczęła dzwonić na Policję, Panowie są bezradni bo nie wiedzą już co z tym robić a na alarm muszą zareagować. Sąsiadka twierdziła , ze alejki to chodnik pieszych. Dodam, że nie mam innej możliwości dojazdu pod blok, albo przy klatce I i II, bądź owymi alejkami. Mieszkam w bloku gdzie trzeba dowozic opałów etc... A dodam, ze w razie pożaru, to masakra, ani drogi przeciw pożarowej, ani dojazdu Policji, karetki pogotowaia. Ciągle nękanie Policji zaczyna mnie irytować. Dostałam od spółdzielni pismo, ze nie mogę jeździc alejkami dla pieszych. W końcu poszłam do Burmistrza, bo to w końcu jego teren z zapytaniem jakim prawem Prezes Spółdzielni może zabronić mi korzystac z terenu należącego do Miasta?? Powiedział że bezpodstawnie. 3 godziny spędziłam aby dowiedzieć się co to są za alejki, oglądałam zagospodarowanie przestrzenne, urzędnikom opadają dłonie, bo sami nie wiedzą co to jest, byłam w 4 różnych pokojach i nic... Udałam się do Pani Kierownik Dróg powiedziała jest to plac B budowlany, zagospodarowany dla bloków obok, więc to nie jest ani droga ani chodnik. Napisalam o pozwolenie na korzystanie z działki gminnej, bo tak zaleciła, czekam na decyzję. Ale dziś jadę a tu sąsiadka wyszła mi przed maskę i ustała jak dąb, zadzwoniła na Policję oni przyjechali i znów nic. Naprawdę czuję się napastowana. Dodam, że wyjeżdżam po 6 rano i wracam ok 18. Co mogę zrobić z taką sąsiadką bo czuję się osaczona, a do tego buntuje sąsiadów przeciw mnie. Dziś powiedziała, ze nartobi mi porzy dupie. Nie mam pojęcia co ona może wymyślić, ale mam już dosyć! Dojazdu brak, drogi przeciw pożarowej brak, nękanie przez Policję, która ciągle spisuje moje dane, co mogę z tym zrobić, żeby ona się odczepiła?? Pomocy!

Nie znalazłeś odpowiedzi?

mrozowskim

2011-09-30 14:45:03

Niech Pani przestanie chodzić op urzędach, tylko wyśle w tej sprawie pisma (list polecony za potwierdzeniem odbioru). Ja opisałbym sytuację policji, spółdzielni, zawiadomił straż pożarną o braku dojazdu pod klatkę, wysłał pismo do urzędu miasta i do mediów. W przypadku braku reakcji raz w tygodniu wysyłałby przypomnienia, aż im się to znudzi i coś z tym zrobią. Jeśli chodzi o upierdliwą sąsiadkę, to proponuję Pani również wzywać policję z każdym razem, jak Panią nęka. Sugeruję Pani również wizytę u prawnika i zbadanie tam, jakie ma Pani opcje.

DODAJ POST W TEMACIE

Aby odpowiadać na forum musisz się zalogować!

Potrzebujesz porady prawnej?

PODOBNE TEMATY NA FORUM

ZOBACZ TAKŻE: