Służebnośc drogi koniecznej+zasiedzenie po 3 latach sędzia zawiesza(uwikłany developer)

Odpowiedzi w temacie (0)

centercel

8.11.2019

Witam. Mam złożony problem w który uwikłany jest sąsiad wraz z zaprzyjaźnionym developerem mającym szerokie znajomości w moim małym mieście. I nie wiem czy to co dzieje się w mojej sprawie jest tzw. Polskimi standardami? Czy już poza te standardy "wykracza". ?Dlatego widząc jak kompetentni specjaliści odpowiadają na tym forum na dotyczące tego zagadnienie. Pozwalam sobie tu zadać również złożony problem wraz z zapytaniem poniżej: Budynek wybudowany w 84 przy głównej ulicy starówki miasta ok.80tys.mieszkańców. Budynek w korelacji zabudowy połączeń z innymi budynkami ,tzw.zabudowa szeregowa. Przez mój budynek od strony głównej ulicy prowadzi wjazd nad moim piętrem budynku i podtrzymująca to piętro ścianą ok 20cm. Tak za zgoda nadzoru i miasta wybudowano ponad 30lat temu. Wszyscy korzystali z takiego wejścia do budynków przechodząc od strony głównej ulicy. Jednak sąsiedzi mieli też działki wjazdy od drugiej strony. Które zaadoptowali sobie na ogróski lub posprzedawali developerowi który zaraz obok postawił juz kilka lat temu blok. Problem pojawia się ok 3lata temu. Bo budynek obok kupuje młoda osoba kolegująca się z tym owym powyższym developerem. Który ma szerokie koneksje i układy. Prowadzi też biuro nieruchomości. A syn pracuje w sądzie jako biegły od wycen... Sąsiad chce z tym developerem robić jakieś plany bud. i zgaduje okolicznych sąsiadów przeciwko mnie i mojej rodzinie(4dzieci). Snując szerokie rozbudowy. I chwaląc się wszech-uznaniowością... w urzędach Tylko ci sasiedzi mają współwłasność tej działki. My pomimo że to idzie przez nasz budynek, a brama wjazdowa jest zawieszona na naszym budynku od ponad 30 lat. Nie mamy tytułu prawnego. Zaczyna zmawiać sąsiadkę od której chcą kupić nieruchomość, aby w niej nadal zamieszkiwała i przeszkadzała nam jak tylko można w korzystaniu ze wspólnego wejscia do budynku. Przeganiaja nas, wmawiają że nic nie jest nasze. Że nie wolno nam wjeżdżać pod drzwi własnego budynku itp życzliwości. I wiele innych złośliwości. Które sa tak sprytnie knute za plecami że nawet nie chce mi się tu o tym pisać. Łącznie z anonimami.. Składamy ponad 3 lata temu wniosek o służebność przechodu, przejazdu. Pokazując materiał zdjęciowy. Sąd w między czasie dokonuje oględzin, zleca ekspertyzę i wyznaczenie mapki przez naszego prywatego geodete. Potem powołuje biegłego. Na życzenie naszej strony z innego miasta. Na rozprawie podstawiony pod mur rzeczoznawca przyznaje się do znajomości z wspominanym developerem. Ostatecznie przyznaje nam ustnie wszelkie racje. I po 3 latach liczymy na wyrok i finał. Po czym sedzia uznaje że "zawiesza to postępowanie". W związku że część przejazdu jak wspomniałem biegnie bezpośrednio przez światło naszego budynku. Była co do tej powierzchni jakiś rok temu też złożone "zasiedzenie". I tam też od roku nic sie nie dzieje. Sąsiad zmówiony w wspólnym interesie śmieje się w twarz. I ponoć twierdził że już w przyszłym roku ma się zmienić plan zagospodarowania przestrzennego. I i tak wszystko zrealizuje co zamierzał. A my nigdy nawet nie dotrzemy do finału. Co ciekawe jak np. jest zgłoszona jakaś sprawa do urzędu, np.sanepidu w związku że żona nie otrzymała na czas szcepienia. To mam na zainstalowanych na budynku kamerach uwidocznione. Że samochód najpierw wjeżdża do tego sasiada. Po czym po 20 minutach, Pani dopiero idzie na pieszo do nas w danej (zupełnie niezwiązanej przecież z tą) sprawą. A on już się z za roga uśmiecha. Nie wiem wiec już co mam o tym myśleć??. I czy jest gdzieś sposób aby zweryfikowac, czy to wszystko odbywa się jak należy. Bo nasz prawnik twierdzi że to wszystko jest dość "niespotykane".I tak być raczej nie powinno. Co nas dotknęło. Dodam na koniec że mamy 4 dzieci ,i zależało nam aby wejście do budynku było szybko uregulowane. Byłem nawet prosic w tej sprawie prezesa sądu. Ale jeszcze skutecznie mnie postraszył ,że lepiej sie nie wychylać w takich sprawach za bardzo. A zalezy nam na rodzinie i dzieciach. I przyznam że troszkę się boimy tych ponoć "szerokich znajomości w mieście". Co nie jest fikcją, bo każdy u nas wie, że bez układów nic się nie załatwi. Oraz boimy się że w razie czego zmówieni sąsiedzi staną w każdej sprawie przeciwko nam. Padł pomysł z żoną sprzedaży. W myśl zasady aby mądrzejszy postarał sie odpuścić. Ale skoro nie mamy tego teraz zakończonego, to nikt nam nie kupi nieruchomości. A jak my kupowaliśmy, to sporów nie było. Bo nikt nic nie kupował, nie budował. Wydawało sie że wszystko skoro funkcjonuje juz 30lat, to i dalej bedzie ok. Moje pytanie. Czy sedzina miała prawo zawiesic postępowanie o służebność drogi i przejazdu? Pomimo że finał wydawał się relatywnie bliski? I co dalej z tym robić. Bo 3 lata w tzw. plecy i dalej widać tylko "ciemnośc".

Nie znalazłeś odpowiedzi?

DODAJ POST W TEMACIE

Aby odpowiadać na forum musisz się zalogować!

Potrzebujesz porady prawnej?

PODOBNE TEMATY NA FORUM

ZOBACZ TAKŻE: