zastanawiam się nad oddaniem syna do domu dziecka...

Odpowiedzi w temacie (8)

mattyldd

7.10.2010

Witam, piszę na tym forum bo chcę zachować anonimowość, a z drugiej strony sprawa mnie przerasta. mam 3 letniego syna, którego sama wychowuję i nie starcza mi już na nic pieniędzy. dlatego zastanawiam się czy nie oddać go do domu dziecka, aby ktoś lepiej się nim zaopiekował niż ja. dla mnie to trudna sytuacja, ale nie potrafię wyżyć z zasiłku, a nikt mi nie jest w stanie pomóc..

Nie znalazłeś odpowiedzi?

angelika26

2010-10-07 21:21:52

o rany!!!! o czym pani pisze?? pomyślała pani jak to dziecko może przeżyć? a do pracy nie może pani iść?

angelika26

2010-10-07 21:26:44

a alimenty? a pomoc z opieki??

renata-borgul

2010-10-07 22:00:53

Witam, piszę na tym forum bo chcę zachować anonimowość, a z drugiej strony sprawa mnie przerasta. mam 3 letniego syna, którego sama wychowuję i nie starcza mi już na nic pieniędzy. dlatego zastanawiam się czy nie oddać go do domu dziecka, aby ktoś lepiej się nim zaopiekował niż ja. dla mnie to trudna sytuacja, ale nie potrafię wyżyć z zasiłku, a nikt mi nie jest w stanie pomóc..

renata-borgul

2010-10-07 22:05:40

ja mam 2 synow w wieku szkolnym i tez sama wychowuje, ale nigdy bym nie pomyslala zeby oddac ich do placowki jakies. zastanow sie komu zrobisz krzywde sobie czy dziecku. jest opieka spoleczna od tego zeby tobie pomogla i walcz o swoje dziecko. zycze powodzenia i pozdrawiam

jehhud

2010-10-08 19:03:52

Jeśli naprawdę myśli Pani o czymś takim, a wierzę, że jest Pani zmuszona sytuacją finansową, to proszę zapoznać się z tym artykułem: http://www.tvn24.pl/12690,1676879,0,2,brakuje-miejsc-w-domach-dziecka,wiadomosc.html Niekiedy skazanie dziecka na taki los jest gorsze niż pozostawienie w biedzie z rodziną.

pannanikt

2012-11-25 17:50:45

a ja wcale nie ganię założycielki tego wątku. za to jesteście pożałowania godni ci, którzy odpowiadacie nie mając pojęcia o sytuacjach, które dotykają Polki, chyba jako jedyne kobiety w cywilizowanym świecie, do którego nasz nędzny kraj aspiruje. wymądrzacie się myśląc, że wiecie wszystko, pseudomiłosierni i pseudonormalni. do pracy? a skąd wiecie, że ta pani nie mieszka w jakiejś okropnej miejscowości, gdzie do najbliższego przedszkola jest może ze 4 km, a to przedszkole jest czynne do 15.00 i dodatkowo bezrobocie sięga blisko 20%??? nie każdy mieszka w dużym mieście. alimenty? może jest ich z 230 zł, bo pan zrobił z siebie przed sądem chorego schizofrenika, bezrobotnego i bezdomnego. sąd w swoim miłosierdziu nie mógł orzec więcej. opieka społeczna? ta sponsoruje najchętniej permanentnych alkoholików, czasem odpali na odczepnego jakiś zasiłek. ale z 200 do 300zł. do tego pracownik socjalny udziela złotych porad, jakby nie znał życia. rodzina? czasem lepiej zapomnieć skąd się pochodzi i kto dał nam zycie, by z rozpaczy nie odebrac sobie życia. ja mam dwoje dzieci i obecnie też biorę pod uwagę takie rozwiązanie, jak autorka wątku. wydaje mi się, że wyczerpałam już wszystkie drogi ratunku. pochodzę z patologicznej rodziny z okropnej mieściny z jeszcze gorszym bezrobociem. przed wieloma laty opuściłam to miejsce, nie widząc tam szansy na nic. wyszłam za mąż, urodziły się dzieci. po rozpadzie małżeństwa zaczęły się kłopoty, ale jakoś je przezwyciężyłam. bez najmniejszej pomocy rodziny, bo ci interesowali się mną jak potrzeba było kasy. znalazłam się też w sytuacji, że stałam się osobą bez stałego miejsca zameldowania (zarówno pierwszy mąż jak i matka wymeldowali mnie w trybie decyzji administracyjnej). potem 2 małżeństwo. wynajęte mieszkanie, dzieci, nisko płatna praca, nędzne alimenciny, wegetacja za 150 zł/m-c/os. opieka społeczna miała do zakomunikowania tyle tylko, że przekraczamy kryterium dochodowe (niestety nikogo nie interesowało, że wydajemy blisko 90% dochodu na wynajem i opłaty), żadnej pomocy w formie ubrań czy żywności- na wszystko jesteśmy za bogaci, to samo z zasiłkiem rodzinnym - nie dostaliśmy, bo przekraczamy dochód. mieszkanie komunalne? oczywiście odmówiono nam, bo "posiadamy tytuł prawny do wynajętego mieszkania". myśleliśmy, że damy radę mimo wszystko do dnia, w którym mąż stracił pracę. opieka nadal odmawia pomocy, bo ja za dużo zarabiam! poza tym pracownik socjalny ciągle powtarza, że mąż musi iść do pracy (jak by sam nie wiedział, albo wzbraniał się), ale zapomina, że on jest obcokrajowcem i trochę to idzie trudno. do tego radzi nam najem tańszego mieszkania na obrzeżach miasta. nie przeczę, że najem jest tańszy, ale ogrzewanie głównie gazowe na tych obrzeżach pochłania tam tyle pieniędzy, że ostatecznie wychodzi drożej takie rozwiązanie, jak mieszkanie "w mieście". ale gadaj jak do ściany, pracownik socjalny wie lepiej i powtarza ciągle, że mają ograniczone środki, tego nie mogą, w tym nie pomogą i cholera wie po co tak naprawdę przyłażą. zapytałam o dom samotnej matki. nie ma podstaw!!! bo powinna być przemoc czy coś równie interesującego. nie jestem samotna i nic mi się nie należy. na dzień dzisiejszy sytuacja wygląda tak, że nie mam z czego nawet zapłacić czynszu za wynajem (zadłużenie u właściciela to ponad 1400zł). nie mamy co jeść, dobrze, że wkrótce moja firma odpali bony z okazji BN, to może grudzień przeżyjemy. a co potem? nie ma na czynsz, nie mam co jeść, nie ma domu samotnej matki, nie ma pomocy z OPS, to co zostaje? chyba oddać dzieci. a potem poczytać jaką jest się wyrodną matką.

Rossi

2016-09-26 14:00:19

tez sama chowam 3 latka i mi na nic nie starcza nie nalezy mi sie nic z opiki,500 plus ani nic.łatwo wam mu kazdemu gadac jak ktos nie jest w takiej sytuacji,tez sie zastanawiam nad oddaniem z powodów finansowych i nie tylko ale tez wychowawczych.

Rossi

2016-09-26 14:02:13

to jest kazdgo zycie i dziecko i zalezy jeszcze jaka sie ma sytuacje indywidualna.Wiadomo ze kazdy zrobi jak uwaza.

DODAJ POST W TEMACIE

Aby odpowiadać na forum musisz się zalogować!

Potrzebujesz porady prawnej?

PODOBNE TEMATY NA FORUM

ZOBACZ TAKŻE: