CZY UDA MI SIĘ UWOLNIĆ OD ŻONY?

Odpowiedzi w temacie (85)

sunrise

27.12.2005

Moje małżeństwo od kilku lat przeżywało kryzys. Właściwie zaczęło się źle dziać po przyjściu na świat drugiego dziecka - 12 lat temu. Żona zaczęła mnie "odstawiać od łóżka". Nie chcę pisać o szczegółach, bo to żenujące, w jaki sposób potrafiła mi siebie odmawiać. Na nic były moje prośby, żebyśmy z żoną spróbowali nasze problemy rozwiązać. Kończyło się tylko na obietnicach. Zaczęliśmy się z żoną oddalać od siebie. Zaczęły się złośliwości, uszczypliwości, chłód. W naszym małżeństwie okres abstynencji seksualnej potrafił trwać nawet kilkanaście miesięcy. Doszło do tego, że spaliśmy oddzielnie. W końcu miałem tego dosyć i ponad 2 lata temu wyprowadziłem się od żony i poinformowałem ją w najdelikatniej jak tylko potrafiłem, że nie mogę z nią dłużej żyć, mieszkać i że chcę rozwodu. Nie była to decyzja podjęta pod wpływem emocji, chwili. I nie miało na nią jedynie wpływu nieudane pożycie. Myślałem o tym już od jakiegoś czasu. Przez kilkanaście lat małżeństwa wyrósł między nami mur, a ja czułem się już wypalony. Mam dwójkę dzieci, które już wcześniej przygotowywałem na to, że się wyprowadzę. Zniosły to bardzo dzielnie. Ale zaczął się horror z moją żoną. Od razu zaczęła biegać z dziećmi do psychologa. Pewnie po to, żeby nie dopuścić do rozwodu. Zaczęła wykorzystywać uczucia dzieci, żeby mnie ściągnąć do domu. Starałem się być u dzieci codziennie. Uspokajałem je, zapewniałem o swoim uczuciu, tłumaczyłem, że nie są niczemu winne i nigdy nie powiedziałem przy nich złego słowa o żonie. Krótko po mojej wyprowadzce byłem u adwokata, który odradził mi wszczynanie sprawy rozwodowej. Stwierdził, że trzeba poczekać, bo w takiej sytuacji, kiedy żona będzie miała podkładkę, że po mojej wyprowadzce, dzieci wymagają pomocy psychologicznej, nie mam szans dostać rozwodu. Mieszkałem bardzo blisko dzieci, ale musiałem się stamtąd wyprowadzić, gdyż byłem stale nękany przez żonę. Nie dawała mi spokoju. Przez długi czas pisała listy, w których wielokrotnie podkreślała, że czuje się winna rozpadu naszego małżeństwa. Prosiła o jeszcze jedną szansę. Ale ja już nie potrafiłem się przemóc. Nie chciałem jej łez i cierpienia. Nigdy nie chciałem jej skrzywdzić, ale nie chciałem jej też okłamywać. Nie da się na siłę kogoś pokochać. Rozmawiałem z nią, zapewniałem, że może liczyć na moją pomoc, ale tłumaczyłem równocześnie, że nie mogę być nadal jej mężem. Nigdy też nie obarczałem jej całą winą za rozpad naszego małżeństwa. Na jej życzenie chodziłem do pani psycholog, która również stwierdziła, że ja i żona bardzo się od siebie różnimy, że mamy całkiem odmienne oczekiwania względem siebie i miała pomóc mojej żonie pogodzić się z sytuacją. Po roku od naszego rozstania, sytuacja się uspokoiła. Ja w tym czasie poznałem kobietę mojego życia. Zacząłem nareszcie być szczęśliwy. Życzyłem tego samego mojej żonie. Chciałem, aby jej również udało się ułożyć sobie jeszcze z kimś szczęśliwie życie. Wreszcie w ubiegłym roku wniosłem sprawę o rozwód bez orzekania o winie. Moja żona przyszła na pierwszą rozprawę, niczemu nie zaprzeczyła, potwierdziła, że mnie nie kocha. Muszę przyznać, że po tym całym horrorze, jaki mi zafundowała wcześniej, zaimponowała mi taką postawą. Spodziewałem się na tej rozprawie czegoś wręcz odwrotnego - histerii, łez itp. Zacząłem mieć nawet nadzieję na to, że po rozwodzie będziemy mogli utrzymywać poprawne kontakty, choćby ze względu na dzieci. Niestety żona dowiedziała się, że związałem się z kimś innym. W niewybredny sposób poinformowała o tym dzieci. Zaczęła bardzo brzydko pogrywać, dogadywać mi przy dzieciach. Byłem zszokowany jej postawą. Inteligenta, wykształcona, ambitna kobieta, która zawsze podkreślała, że dobro dzieci jest dla niej najważniejsze - i tu naraz, posługuje się tymi dziećmi, jak najlepszą amunicją w sprawie rozwodowej. Na drugą rozprawę po prostu nie przyszła. Dostarczyła fałszywe zaświadczenie o chorobie, a ja wiem, że w tym dniu była w pracy. Teraz chce doprowadzić do tego, żeby sąd uznał moją winę za rozpad małżeństwa. Ona chce pozostać czysta jak łza. Minęły już ponad 2 lata od czasu, jak nie mieszkamy ze sobą, a jeszcze więcej czasu minęło od wygaśnięcia między nami trzech najważniejszych więzi małżeńskich. Mam na to świadków. Ona teraz najwyraźniej dąży do tego, żeby prać przed sądem brudy. Ja tego bardzo nie chcę, ale jedynie ze względu na nasze wspólne dzieci. Wiem, że po czymś takim utrzymywanie poprawnych relacji między mną a żoną nie będzie już możliwe. Moja żona najwyraźniej tego nie rozumie. Nie ma żadnych dowodów na to, że w czasie jak z nią mieszkałem, dopuszczałem się zdrady, bo nigdy jej nie zdradziłem. Ale ona postanowiła zrujnować mi życie, za to, że ją zostawiłem. Wiem, że albo nie wyrazi zgody na rozwód, albo będzie chciała orzeczenia mojej winy. Czy mam jakieś szanse na to, żeby się od niej uwolnić? Wiem, że bardzo zależeć jej będzie na wysokich alimentach. Jakich alimentów mogę się spodziewać, zarabiając niecałe 1000 zł netto? Bardzo zależy mi na tym rozwodzie i żeby go dostać, jestem nawet skłonny wziąć całą winę na siebie, bo to chyba jedyny sposób, żeby sąd orzekł rozwód. Tylko - jaką winę??? Czy moją winą jest to, że po tym, jak ustało pożycie między mną a żoną ( a ustało prawie na rok wcześniej, zanim się wyprowadziłem), jak zdecydowałem się na wyprowadzkę i poinformowałem ją, że chcę rozwodu i że w jakiś czas potem poznałem inna kobietę, którą pokochałem i z którą chcę założyć rodzinę??? Czy to można faktycznie uznać za przyczynę rozpadu mojego małżeństwa i uznać wyłącznie mnie winnym, skoro moje małżeństwo rozpadło się dużo wcześniej???

Nie znalazłeś odpowiedzi?

salome

2005-12-30 19:36:51

pan jest w troche innej sytuacji niz ja ale niektore watki wspolne moj maz mnie zdradzil przyznal sie do tego i powiedzial ze niczego nie zaluje zakochal sie w tamtej dziewczynie i ona w mezu tez powod -seks nie dopuszczanie meza do siebie co bylo przyczyna zachowania mego meza czesto agresywne wulgarne ciagle klotne spory udowadnianie kto ma racje moj maz ma duzy temperament a ja jestem spokojna i opanowana on chcial seksu bardzo czesto i nie rozual ze ja moge miec inne potrzeby zreszta jego zachowanie skutecznie hamowalo moje stosunki z nim teraz maz muwi ze niczego nie zaluje co zrobil czuje sie wspaniale teraz dopiero wie co to znaczy byc prawdziwym mezczyzna kocha tamta ale rozwodu niechce bo ........chcialby nas obie i co pan na to........prosze mi poradzic jestem po 12 latach malzenstwa a takiego upokorzenia jeszcze nie doznalam nie mamy dzieci

wredna alimenty.pl

2008-02-23 14:18:34

A może, gościu, zastanowsz się nad swoim postępowaniem? Po pierwsze, dzieci bardzo przeżyły Twoją wyprowadzkę, nawet jeśli Tobie wydaje się naczej. Po drugie, nie zrobiłeś NIC, by naprawić relacje z żoną. Po trzecie: żona zła, bo Ty masz kochankę? Po czwarte: masz za wysokie alimenty, bo zarabiasz mało? To się zabierz za robotę, zamiast zajmować się kochanką. Masz obowiązki w stosunku do rodziny, nie jakiejś panienki.

Anna alimenty.pl

2008-02-29 13:45:17

Czego pan oczekiwał o w tej sytuacji zawiniły dzieci?Czy pana żona prosiła się na żonę, a dzięci na świat. Gdzie pan miał wtedy rozum i czego pan oczekiwał biorąc ślub. Dla mnie pana zachowanie jest równoznaczne z pana niedojrzałością i to w pełnym tego słowa znaczeniu. Życzę, aby jak najszybciej dojrzał pan do dorosłych decyzji.

ruda5014 alimenty.pl

2008-03-23 21:13:46

DO TYCH DWÓCH PAN -WREDNA -ANNA.CO WY TAKIE USZCZYPLIWE NA FACETA-A CO MIAŁ CZEKAC AZ ZONIE SIE ZACHCE-KOCHAC ILE FACET MOZE CZEKAC ROK.MYSLICIE ZE CHLOPY TO OD ROBOTY I DUZO KASY WAM MAJA PRZYNOSIC. A WY PASIECIE SIE OD TŁUSZCZU INIC NIE ROBICIE Z SOBA DOPIERO JAK KOCHANKA ZWIJA WAM MEZA TO POTEM O RANY-DO PSYCHOLOGA-TRZESIECIE SIE Z NERWOW BO TO PRZEZ MEZA .I KONBINUJECIE CO MU TU JESZCZE ZROBIC JAK ZAGRAC ABY WYGRAC.A KOCHANKI TEZ KOBIETY BO ONE WASZE ODPADKI PIELEGNUJA CO WY JE ZANIEDBYWALISCIE.A POTEM KOCHANKA WINNA.BO ZABRAŁA WAM CHŁOPA.JA JESTEM ZA FACETEM I NIE DAJ SIE UDOWODNIC WINY BO BEDZIESZ STRACONY .A ZEBY BYŁO LEPIEJ PODAJ O SEPERACJE -I ROK PO SEPERACJI DOSTANIESZ ROZWÓD BEZ NICZEGO. ADZIECI KIEDYS ZROZUMIA I PRAWDA WYJDZIE NA JAW.

Olka alimenty.pl

2008-04-12 23:34:37

jak ta ruda mnie śmieszy.dlaczego broni tego faceta???czy małżeństwo polega tylko na sexie???jak tak to ten facet mógł sobie sprawić lale z sex shopu!!!i jakby był ok to by sam nie szukał innej tylko by razem z żoną rozwikłał problem a on poszedł na łatwizne i na ten jego chory sex.

joasia alimenty.pl

2008-04-15 20:47:25

zona miała poważne problemy psychologiczne,skoro odsuwała pana od siebie...prawdą jest natomiast,że pan nie zrobil NIC ,aby jej pomoc...Są poradnie,specjaliści...nie żyjemy w średniowieczu...nie wiemy także,czy to pan nie był główna przyczyną problemów żony... radzę odejść od kochanki i zabrać sie za swoje małżeństwo...z tego,co pan pisze,żona nadal pana kocha....szkoda,bo w mojej ocenie ,nie jest pan warty jej miłości,no ale niech pan probuje... Joasia

p.s. joasia alimenty.pl

2008-04-15 20:48:57

zapraszam do kontaktu mailowego,jezeli ma pan ochote...

Ania alimenty.pl

2008-04-21 23:57:07

Zgadzam się całkowicie. Nie zasłaniajmy się dziećmi.Jestem miesiąc po rozwodzie. Dzieci są szczęśliwe,że się wyprowadziłam. Mąż jak to mówią, nie pił , nie bił, czyli nie taki straszny, ale miłości, zrozumienia, wsparcia nie było, a za to ciągłe kłótnie, starczki, atmosfera wroga w domu. Dzieci też miały tego dość. Mimo że teraz ojca odwiedzają, starszy syn -12 lat, mówi"mamo jacy my teraz szczęśliwi, bez taty, taki spokój, robimy co chcemy,(wspólne, wyjścia z dziećmi, wyjazdy itp.) nikt nas za to nie gani, nie krytykuje". Myślę,że mądra kobieta poradzi sobie i pozytywnie ustawi dzieci do zaistniałej sytuacji, a nie- będzie ciągnęła ich do psychologa. Uważam ,że nic na siłę, skoro nie ma miłości, zrozumienia, trzeba się rozstać i mądrze zaopiekować się dziećmi.

SzMireek alimenty.pl

2008-04-25 09:13:14

Ja mam nieco inną sytuację. Od prawie 10 lat jestem żonaty. Mamy kilkuletnie dziecko. Wydawało mi się też, że jesteśmy dobrym małżeństwem. Mieliśmy unormowaną sytuację materialną i bardzo sprecyzowane wspólne marzenia na przyszłość. Od początku tego roku zaczęło się jednak dziać coś niedobrego, żona przestała nazywać mnie zdrobniale, przestała potrzebować jakichś kontaktów fizycznych, zacząłem jej po prostu przeszkadzać w domu. Wiedziałem, że coś jest nie tak. Po wgraniu na komputer prostego programu do szpiegowania następnego dnia przeczytałem ponad 120 maili z okresu 3 miesięcy pisanych i otrzymywanych od innego mężczyzny, kolegi z pracy. Spotkałem się z tym człowiekiem, po rozmowie stwierdziłem, że jest to zwykła wsza, która nie potrafi zachować się jak mężczyzna. W mailach do mojej żony pisał jej, że jego małżonka nie ma tak wielu wspaniałych cech, że żałuje tego małżeństwa, że kocha moją żonę ale jednak nie opuści swojej itp. Podczas rozmowy ze mną płakał abym nie mówił jego żonie bo tylko ją kocha (zrobiłem to zresztą z niemałą satysfakcją następnego dnia). Moja żona w momencie jak wychodziłem z domu na spotkanie z tym mężczyzną prosiła mnie abym nie niszczył mu życia, że wystarczy, że nasze jest skończone. Mówiła, że nie zrobiła tego bez uczucia, a sex (1 raz) podobał się jej średnio. Po powrocie zauważyłem jednak coś innego, żona znów zaczęła się martwić o mnie, takie miałem wrażenie. Ja w tym samym dniu wyjechałem sam na święta do domu. Później przez ponad miesiąc próbowałem z różnymi efektami ratować małżeństwo. Chcę aby moje dziecko wyrosło w normalnej rodzinie. Żona zapewnia mnie, że zrobiła to tylko raz, że nigdy nie miała romansów i nie chciała ich mieć. Ja jednak nie mogę jej wybaczyć tego, że przez kilka miesięcy mnie okłamywała, że mówiła mężowi innej kobiety, że go kocha, że weszła do domu tej kobiety i zrobiła to w jej łóżku, nie mogę wybaczyć jej braku godności i honoru. Nie mogę wybaczyć jej, że zrezygnowała ze mnie dla takiego śmiecia, który po 1,5 roku małżeństwa sprowadza do domu inną kobietę, który podrywając cudzą żonę oczernia swoją, który wydał na nią tylko 2 zł (róża z ulicznego bazaru), nie mogę wybaczyć jej, że upadła tak nisko. Mimo tego, że jestem teraz osobą bardzo nieufną wierzę jej, że zrobiła to tylko raz, wierzę jej, że tego żałuje jak też, że teraz wie, co w życiu jest ważne. Ja mam tradycyjne podejście do małżeństwa i nigdy nie zdradziłem żony, chociaż miałem do tego okazje. Zona w szczerej rozmowie powiedziała mi, że w związku z tym mężczyzną najbardziej podobało się jej to, co do niej mówi, że ją adoruje i wyróżnia, że czuła się wyjątkowa. Mówiła, że nie chciała i nie wiedziała, że tak daleko to zabrnie. W czasie spotkań z nim porównywała go w myślach do mnie, jaki kiedyś byłem, jak ją podrywałem i adorowałem kilkanaście lat temu. Nie sądzę też aby kiedykolwiek nawet spróbowała to powtórzyć. Ja niestety też widzę też jakąś swoją winę w tym co się stało, ja nie mówiłem jej czułych słów i jej nie adorowałem w taki sposób. Nasze życie się "spłaszczyło", po prostu wdarła się monotonia. Moim sposobem na adorowanie jej było wydawanie na nią pieniędzy, znacznie więcej i częściej niż na siebie. Lubiłem jej kupować dobre rzeczy, ubrania, samochód itp. lubiłem jak się z tego cieszyła. Teraz chciałbym wszystko naprawić, chciałbym aby nasze życie, a przede wszystkim życie naszego dziecka było normalne. Wiem, że prawdopodobnie potrafiłbym to zrobić. Niestety jest jedno "ale" - moje męskie ego, które nie potrafi wybaczyć. Walczę z nim każdego dnia, popadam ze skrajności w skrajność, sam siebie nie poznaję. Raz jestem dla niej dobry, za kilka godzin doprowadzam ją na dno. Jeden raz straciła na chwilę przytomność z nadciśnienia, kilka razy byłem z nią w trybie pilnym przychodni. Czasami wydaje mi się, że dla mnie i dla niej byłoby lepiej jakbym się wyprowadził, może czas mi pomoże. W takich sytuacjach jednak myślę o naszym dziecku, ono przeżyje to najgorzej. Dzisiaj mam dzień wolny, żona jest w pracy a dziecko w przedszkolu. Ja mam zamiar spakować się i wyprowadzić. Boję się jednak ,że jak to zrobię to wejdę na drogę bez odwrotu. Jeżeli ja kogoś poznam, inną kobietę i powiem jej, że ją kocham to będzie koniec naszego starego życia i początek nowego. Ja takie rzeczy traktuję bardzo poważnie. Nie wiem co mam zrobić, ta moja cholerna duma może zniszczyć moje dziecko. Może ktoś ma jakąś sensowną radę, może ktoś to przeżył. Z góry dziękuję.

Anekka1 alimenty.pl

2008-04-25 17:13:50

Moim zdaniem to proza życia codziennego i różnorodność podejścia do problemów niszczy nasze życie i naszą miłość. Nie wątpliwie początki Pana małżeństwa były szczęśliwe to czemu wyszło jak wyszło? Odpowiedzi może być wiele i to na prawdę skrajnie różnych i nie mi jest Pana oceniać w jakim stopniu Pan za winił bo moim zdaniem o rozpad małżeństwa można obwiniać Państwa oboje. Przemilczeliście problem który zniszczył Waszą miłość < może Pan nie umiał słuchać, może nie rozumiał o czym mówiła żona, może ona nie umiała Panu wytłumaczyć o co jej chodzi, a może miała inne intencje> tych może - może być też wiele, ale pytanie postawił Pan inne i moim zdaniem już się Pan uwolnił od żony tylko brakuje tutaj Sądowego dokumentu potwierdzającego fakt, że rozkład pożycia małżeńskiego już nastąpił dawno temu. Niestety na to trzeba poczekać i nie poddawać się przyjmując całą winę na siebie. Nie tędy droga. Nie mogę Panu powiedzieć, że nie straci Pan kontaktu z dziećmi bo to zależy od tego jak Pan dalej będzie o nie dbał bo zakładając, że teraz nie zrozumieją i się odwrócą w jakiś sposób od Pana to i w ich życiu przyjdzie moment kiedy zrozumieją że wybrał Pan mniejsze zło dla wszystkich. Pana żona chce wydobyć od Pana duże alimenty ale proszę i ją zrozumieć kobieta teraz zostaje sama z domem i dziećmi na głowie - nie wątpię, że da sobie radę, ale jest jej ciężko. Pan niech układa sobie życie i uczy się na błędach i swoich i swojej żony a może wtedy będzie Pan szczęśliwy bo szczęście należy się i Panu i dzieciom i Pana żonie.

do kasi alimenty.pl

2008-06-11 23:10:02

dokładnie kasiu to napisałas-jestem drugą kobietą na forum która jest za facetami-dzisiaj byłam na sprawie rozwodowej jako swiadek[przeciwko sąsiadce]facet pracuje na kopalni zarabia pieniądze na dwoje dzieci oraz na wspanialą żonę która po wyjsciu męża do pracy robila się w domu balety,a po baletach wychodziła na spacerek w towarzystwie kolegi,zostawiając same dzieci.Mial tyle osób na sprawie przeciwko swojej żonie że będzie miał opiekę nad dziecmi, Cieszę się że facet wygrał i każdy powiniem pomóc takiej osobie czy to jest facet czy kobieta która zasługuje na wychowywanie dzieci.Myslę że prawo się zmieni na dobre,meżczyzni tak samo się dawaja radę z wychowywaniem dzieci

Kaśka alimenty.pl

2008-06-12 11:07:46

Też ciesze się że ten mężczyzna wygrał. Ja również byłam niedawno świadkiem w podobnej sprawie, jednak wyrok jeszce nie jest zasądzony.Trzymam jednak kcuiuki i mam nadzieje, że sprawiedliwość zwycięży. Jak zauważyłaś może w innym poście....zostałam zaatakowana przez właśnia taką, żądną zemsty i pełną jadu osóbkę. Cóż, pozostawiam to bez komentarza. Mam nadzieje, że mężczyźni widząc te wypowiedzi, zobaczą sami, jakie charakrer mają niektóre kobiety. Serdecznie Cię pozdrawiam...:)

Katarzyna2 alimenty.pl

2008-07-01 17:19:00

A jakie to ma znaczenie, że się stoi za mężczyzną czy za kobietą?! W ogóle nie powinno być tego typu kategoryzowania, bo przez to każdy powoli wpada w kompleks. I nim się kieruje. Równie ważny jak kobieta, winien być również mężczyzna. Każdy z małżonków coś sobie przysięga. I na każdego z małżonków spada ODPOWIEDZIALNOŚĆ. Zarówno za siebie, jak i za całą swoją rodzinę. Ten kto łamie SWOJE WŁASNE postanowienia, sam sobie szkodzi. W związku z czym dylematów z tego tytułu winno się nie przenosić na zewnątrz zrzucając winę na kogoś. Bo po co?? I kto wówczas może zmienić Twoje życie? Tylko Ty możesz je zmienić. Nikt poza Tobą. Ktoś może Ci doradzić, podpowiedzieć... Ale ostatecznie Ty decydujesz. I Ty podejmiesz całą odpowiedzialność za siebie i część odpowiedzialności za swój związek. Jeżeli tego nie zrobisz, to ciągle będą się za Tobą ciągnąć myśli typu: "Ona za mną biega", "Buntuje dzieci" czy "Jak mogła..." itd. Zarówno kobiety posiadające kochanków, jak i mężczyźni posiadający kochanki są faktycznym dowodem na to, iż komuś czegoś w takim związku brakowało. Najprościej jest się rozstać, bo to zajmuje najmniej czasu, słów czy ewentualnych przykrości... Z tym, że nie musi tak być. I nie zawsze jest. Ale ostatecznie każdy decyduje za siebie. W małżeństwie najważniejsza jest miłość. I na miłości najlepiej budować własne małżeństwo. Seks spaja małżonków, ale kiedy dopuszcza się, aby spalił i związek, to bez dymu się raczej nie obejdzie. Warto, abyś pomyślał czy seks nie stał się dla Ciebie ważniejszy niż Twoja żona. Jeszcze jedna ważna sprawa... Jeżeli decydujesz się budować a w pewnej chwili myślisz: "kurna, zabrakło cegiełek", to powinieneś iść do innej piaskownicy czy do sklepu budowlanego? Powinieneś od razu burzyć co zbudowałeś czy mieć najpierw projekt? Warto nadtym pomyśleć. Życzę dużo miłości i pozdrawiam serdecznie.

nickotynka alimenty.pl

2008-07-02 21:43:55

Na tym forum wypowiadaja sie w wiekszosci kobiety, ktore oczerniaja mezszczyzn. Sama jestem kobieta i obiektywnie patrze na zycie. Malzenstwo sklada sie z 2 osob. Zeby splodzic dziecko potrzeba 2 osob. Zeby pielegnowac zwiazek potrzeba rowniez 2 osob. Jak patrze sie na niektore wypowiedzi to az sie zastanawiam skad sie bierze tyle zawisci. W koncu na pewno w zwiazku byly jakies piekne chwile, sliczne wspomnienia i nie raz jeden drugiemu pomagal. Czemu w sadzie jest oczerniany tylko facet..?! Do rozpadu zwiazku rowniez potrzeba 2 osob, nigdy nie dzieje sie tak, ze tylko jedna osoba jest 'winna'. Czemu tylko faceci musza placic alimenty...? Czemu to zawsze facet odpowiada za rozpad zwiazku...? W dzisiejszych czasach ludzie zapominaja co jest dobre a co zle. Z reguly kobiety po wyjsciu za maz zaniedbuja same siebie, traca energie zyciowa i zyja samymi plotkami bo nie maja wlasnego zycia. O zwiazek trzeba dbac moje drogie panie. Moze postaralabyscie porobic to o czym zawsze marzylyscie a nie pierdziec w stolek, narzekac i zwalac wine na kogos innego. Co do sprawy seksu to kazdy go potrzebuje, i nie mam na mysli tego ze kazdy musi to robic codziennie, ale kilkumiesieczna abstynencja to juz gruba przesada! Moim zdaniem gdy dochodzi do rozwodu, a w efekcie koncowym do alimentow powiino byc tak zeby zakladalo sie na dziecko konto i 2 osoby powinnno na te konto placic taka sama sume. Wszystkie wydatki powinny byc pokrywane rachunkami. Czesto jest tak ze kobiety a raczej baby przebaluja pieniadze na jakis melanzach a dzieci nie maja co jesc i w co sie ubrac. I gdzie tu jest sprawiedliwosc...?! W dzisiejszych czasach panie robia dokladnie to samo co panowie: pracuja, pija i zdradzaja. To nie te czasy sprzed 100 lat ze facet robil sobie co chcial a kobieta grzecznie siedziala w domu. Nie mowie tu o wszystkich kobietach, bo posrod nas sa rowniez te normalne, ktore zdaja sobie sprawe, ze kazdy kij ma 2 konce i ze czasem lepiej odejsc, byc szczesliwym i ulozyc sobie zycie na nowo...

do nickotynki alimenty.pl

2008-07-02 23:28:03

napisalas dokładnie tak jak chcialam to sama napisac-jestem kobietą tak samo mysle jak ty Mam nadzieje że faceci wrescie zaczna sie buntowac o swoje prawa lola

czarna.ms alimenty.pl

2008-07-04 12:45:36

Nie rozumiem dlaczego to facet zawsze ma byc zly? Sama jestem w trakcie rozwodu mam pewne pretensje do meza ale w wiekszosci o to ze nie interesuje sie dziecmi odkad zaczal sobie ukladac zycie na nowo i o to ze mnie bil i ponizala w trakcie malzenstwa. A tak poza tym naprawde zycze mu szczerze powodzenia w nowym zwiazku, nam nie wyszlo moze z nia mu wyjdzie. Wiadomo wszak ze my juz razem nie bedziemy i tyle. Nie powiem ze nie chce alimentow na trojke naszych dzieci bo bylm sklamala. To im sie poprostu nalezy. Niedawno poznalam faceta ktory jest dobry dla mnie i dla dzieci fakt ze nie chce jeszcze nic trwalego tworzyc ale dobrze mi ze mam w koncu w kims oparcie a nie tylko lanie i obelgi. Dzieci tez spokojniejsze bo klotni nie widza( maz nie mieszka z nami od 3 lat prawie). Nie rozumiem wiecz dlaczego niektorzy ludzie utrudniaja sobie wszystko i chca zniszczyc osobe z ktora przeciez kiedys cos je laczylo. A Twoja sytuacja jest podobna do sytuacji wlasnie tego mojego kolegi , bo jego zona nie mieszkajaca z nim od 1,5 roku ( ona sie wyprowadzila) nagle przestala chciec rozwodu i wmawia ich corce ze to tatus sobie znalazl inna rodzine, bo on czasami bywa u mnie z corka , ktora zreszta ma swietny kontakt z moimi dziecmi. Ludzie do cholery dajcie zyc innym. Szczegolnie te rozgoryczone co to niby teraz biedne a tak naprawde cale zycie niezadowolone z niczego kobiety. Moze najpierw zastanowic sie nad soba a nie krytykowac innych nie do konca wszystko widzac obiektywnie. Mam nadzieje ze babsko w koncu da Ci spokoj i ze moj maz tez nie bedzie nagle stawal okoniem. Powodzenia zycze

a takie jest zycie alimenty.pl

2008-07-07 02:23:33

Czytam na forum wasze posty i przewaznie wszystkie kobiety obwiniają swoich eks jacy to oni są niesprawiedliwi wobec was-nierobole ,alkocholiki, itd itd..A kobiety to same super nie będę wypisywac wszystkich dobrych zalet bo i po co.Piszecie o swoich czynach jak załtwiliscie swoich eks,jak podajecie ich o alimenta cieszac sie z jaką miną wychodzą po pomyslnym wyroku.Kobieta nie walczy o większe alimenta jak widzi że eks nie ma pracy ,jest w dolku,wtedy chodzicie dumne obgadując jaki to on żebrak,że dobże mu tak ma za swoje itd itd..Ale jak widzicie że ktos inny podal mu rekę ,że wyszedł z dolka zaczynacie wpadac w panikę wiec atakujecie jak kobra.BO widzicie ze zaczyna sie lepiej ubierac,jest czysty,trzyma sie za rece z inną-a nie z wami,widzicie eks z kwiatami -ale nie dla was-zostawiacie ich golych -a faktycznie ONI nie chca nic od was-zostawiaja to dla swoich dzieci,ale waszych oczach są to zlodzieje,nierobole ,mają kochanki itd itd...NIE prawda to jest ze rozwodnik nie ułoży sobie zycia-wręcz przeciwnie zyje lepiej i to was denerwuje ze z wami tak nie zył.Wtedy to wy jestescie na językach ludzi,gdyż zastanawiaja sie nad waszym zyciem.Jak czytam te posty od niektorych kobiet jak wychodzą dumne z sprawy o podwyzszenie alimentow cieszac sie ze zaraz kochanka mu da kopa,zacierajac rece ze szczescia chce mi sie smiac.Pisza jakie to oni biedne,ale w inych postach pisza co innego,jakie to mają wysokie alimenta,że nie musza sie martwic o nic ,oszukujecie sami siebie,a żeby bylo smiesznie pakujecie w to niewinne dzieci które naprawdę tesknią za ojcami-utrudniacie wizyty sami buntując swoje dzieci.Gdy dzieci dorosna to i tak bedą sie spotykac z swoimi ojcami i zadna wasza siła nic nie pomoze .Zgadzam sie z tym że alimenta musi płacic na dziecko ,tylko nie przesadzajcie z tymi alimentami że macie nie wiem ile ,mieszkamy w jednym kraju.Czarna pisze że poznała faceta oraz że ma dobry kontakt z jego córką-i ciesze sie z tego,ale za bardzo sie nie ciesz bo jak sie dowie jego byla że macie takie dobre stosunki miedzy soba to bedzie mu utrudniac wszystko .Sama widzisz co pisza na forum kobiety ,jak tylko sie dowiedziala że może miec z tobą dobże zaraz nie chce rozwodu.TO TYLKO POTRAFIA KOBIETY ZROBIC[NIE WSZYSTKIE] zycze ci czarna. ms powodzenia w życiu aby twoje życie sie ulożylo

do a takie jest życie alimenty.pl

2008-07-07 22:15:54

Powiem tyle żyje w wolnym zwiazku facet ma [5 dzieci] on pracuje płaci dobrowolnie alimenta , ale żonka aby dostac od panstwa jakies tam dodatki musi miec wyrok o alimenta ,Więc podala męża o alimenty oswiadczyla że mąż nie płaci regularnie,i zażyczyła sie o wiele więcej,ale zapomniala że jest na to dowód wplaty i na tym zle wyszła,RAZ ŻE CHCIAŁA WYŁUDZIC OD PANSTWA PIENIĄDZE-które powinna dostac inna matka bardzo potrzebujaca,wyszla z kwitkiem zapłacenie za sprawe.Ale nie oto chodzi ,żyję z tym facetem bardzo dlugo i nie zamiezam go opuscic gdyż jest wspanialy.mogę na niego liczyc,jest pomocny itd,pomimo tego że ma tyle dzieci żyję z nim-a opinię miał taką że glowa boli-wszyscy mi go odradzali,ale ja sie zakochałam ,dodam że dzieci jego odwiedzaja ojca-a mamusia sie wpienia że mnie polubily lecz nic nie zrobi bo synus może z nami zamieszkac i tego sie boi.A wtedy koniec z alimentami,mamusia do pracy tylko ze jej sie nie chce pracowac powiem tyle ze jak beda chcieli z nami zamieszkac to sie zgodze [a dlaqczego to wam nie powiem]

czarna perła alimenty.pl

2008-07-19 19:11:47

Ja mam podobna sytuacje złapałam męża na zdradzie i wybaczyłam ale moje ego nie ,.można wybaczyć ale nie można zapomnieć .mój maż kreuje się na idealnego spacerki z dziećmi,zakupy wszystko pod publikę a tak naprawdę to zimny i wyrafinowany drań,który pod byle pretekstem zrywa kobietki i oczywiście one są winne.Najgorsze jest to ze miedzy nami jest mur sypia ze mną tylko z obowiązku i jak on ma ochotę bo tak jak widzi że ja coś mogę od niego chcieć zaraz zrobi kłótnie lub taką atmosferę ze szok ,i wypija pięć browarów i idzie spać lub mejluje na komputerze lub forach.Prócz dzieci nic mnie nie łączy ale trudno mi się od niego uwolnić bo jest ideałem.co robić???????????

t alimenty.pl

2008-07-31 00:10:07

Bzdura , niekoniecznie mi udało się już przez dwa lata nie dać żonie separacji:)

tuti alimenty.pl

2008-08-03 11:41:29

Dobre słowa, dziękuję Jestem już parę miesięcy po rozwodzie z mojej winy. Jednak sumienie mówi mi co innego. To żona z teściową doprowadziły do tego, że jestem teraz wolny i szczęśliwy. I wcale nie poszło o kochankę w naszym związku. Mam czyste sumienie co do naszego wcześniejszego pożycia. Żyję teraz w domu wolnym od kłótni, awantur, sporów o wychowywanie dzieci. Jestem szczęśliwym tatusiem dla dwójki dzieci na których utrzymanie łożę po 250 zł. a ponadto dzieci na każdym widzeniu (średnio 7 spotkań w miesiącu) dostają ode mnie dodatkowe grosze, zabawki, coś do jedzenia i czytania. Czasami warto się uwolnić od idiotów !!!

zonk alimenty.pl

2008-08-08 14:45:43

Nieprzejmuj sie kobietami, ktore po Tobie jada. Wg mnie zrobiles slusznie. Niestety duzo jest takich kobiet ktore mysla ze jak urodza dzieci to juz sexu nie trzeba uprawiac i ze mozna meza odstawic, niektore to robia w bardziej okrutny sposob. grubna ponad miare majac nadzieje ze juz niebedzie chcial takiej kluseczki. powodzenia

magan alimenty.pl

2008-08-08 16:05:59

Ani nie jestem gruba ponad miare,urodzilam troje dzieci i wygladam naprawde w porzadku...Faceci ile mozna ,temat dupy -to wasz ulubiony,napewno-a gdzie reszta?Wiadomo juz ze My jesteśmy z Wenus,ale czy Wy aby napewno tylko z Marsa?Może z jakiejś zwierzęcej epoki,gdzie pozostaje tylko kopulacja,bo i pracy nie ma i zwierzyny malo...Wezcie sie za robotę ,moze potraficie kochać tak naprawdę ,a nie tylko wtedy jak żona Wam da...Najprosciej to zostawic rodzine i znalezć sobie kochanke-okey,tylko pamietajcie ,ze to tez jakas chwila bo kochanka tez z Wenus...

Mariola alimenty.pl

2008-08-08 16:55:56

No właśnie,popieram też Ciebie Magan.Mężczyzni to samce,myślą tylko o jednym.Oni wcale nie doceniają dobrych żon-dobra żona to dla nich jedynie wygoda.To SEKS jest ich domeną życia.Kobiety,które bardzo poświęcają się swoim mężom najczęściej bywają zdradzane.Dlatego,że za mało myślą o sobie.W życiu należy właśnie myśleć o sobie jak najwięcej i jak najwięcej w miarę możliwości je uprzyjemniać.Bo jak same siebie nie docenimy nie liczmy na to,że ktoś nas doceni.A na pewno nie mąż. Sorry kochani mężowie,ale...Oczywiście,są też sporadyczne wśród Was wyjątki.Pozdrawiam.

megan-dzięki Mariolka!! alimenty.pl

2008-08-09 14:25:31

Potrzebne bylo to forum ,żebym wiedziala że nie jestem głupia i oziębla i moze jednak mam racje...Dzięki Mariola..Mam 35 lat i jestem naprawde atrakcyjna kobieta ,mimo że urodzilam trójke dzieci...Mąż potwornie zazdrosny,i wiecznie głodny seksu?Czy mi sie chce?Nie !!!Pracuje jak wół ,wszelkie remonty w domu "malowanie ,terakota ,wylewki i przydomowy chodniek zrobilam ja sama.A zakupy?Wywiadówki,choroby dzieci,jestem zmęczona...Nawet mie sie to już nie mazy..Facet,jak w kawale przychodzi z pracy i siada,rozkraczony i zmęczony,ale jeszcze ma wymagania...Jak mu nie dasz ,niezaspokoisz to chodzi obrazony,predzej czy pózniej zdradza,i wiecie co?Niech mnie zdradzi -po prostu mi przestało zalezec,mam gdzies takie życie,skoro o wszystko zabiegam sama...Czy istnieje na świecie facet,taki ktory zna milość prawdziwą,a nie tylko seks?My name Isaura-niewolnica Isaura!!!!!

DODAJ POST W TEMACIE

Aby odpowiadać na forum musisz się zalogować!

Potrzebujesz porady prawnej?

PODOBNE TEMATY NA FORUM

ZOBACZ TAKŻE:

  • 30.4.2009

    Umorzenie niezaspokojonych zobowiązań upadłego konsumenta

    Nowe przepisy pozwalają zadłużonym spłacić długi w granicach ich możliwości finansowych i uwolnić się od pozostałego długu, który przerasta możliwości finansowe. Po wykonaniu przez upadłego (...)

  • 27.2.2015

    Odpowiedzialność członków zarządu spółki z o.o.

    Spółka z ograniczoną odpowiedzialnością jest popularną formą prowadzenia działalności gospodarczej w Polsce. Zatem często może ona być naszym kontrahentem. Dlatego warto wiedzieć jak (...)

  • 10.4.2017

    Uwolnić ptactwo

    Złagodzono ograniczenia związane z występowaniem grypy ptaków. Jakie organiczenia zniesiono? Od kiedy można wypuszczać ptactwo domowe?

  • 15.9.2017

    Niezidentyfikowanie sprawców szkody a odpowiedzialność przedsiębiorstwa

    Prowadzący na własny rachunek przedsiębiorstwo lub zakład wprawiony w ruch za pomocą sił przyrody nie odpowiada za szkodę wyrządzoną przez ruch przedsiębiorstwa lub zakładu, jeżeli istnieją (...)

  • 21.12.2017

    Czy członek zarządu odpowiada za długi spółki z o.o.?

    Znajomy poprosił mnie, abym został członkiem zarządu prowadzonej przez niego spółki z ograniczoną odpowiedzialnością, czy jako członek zarządu będę odpowiadał za długi spółki?