e-prawnik.pl Porady prawne

Fałszywe wezwanie do zapłaty i wiele więcej

Odpowiedzi w temacie (0)

KtosTaki95

20.10.2021

Domniemany dług pochodzi z domniemanego użytkowania samochodu służbowego do celów prywatnych. Była to umowa zlecenie na czas nieokreślony w firmie fotowoltaicznej na stanowisku mobilnego doradcy handlowego. W tej pracy zostałem oszukany na pieniądze, były mi obiecywane sumy rzędu kilkunastu tysięcy na miesiąc. Udało mu się mnie oszukać ponieważ jest to mąż siostry mojego przyjaciela i mu zaufałem. Przez cały okres zatrudnienia kłamał w żywe oczy, wymyślał fikcyjnych klientów, kręcił, nie odbierał telefonu i przejawiał inne podobne nieprofesjonalne zachowania. Było to nie około 13 000 zł - 20 000 zł jak obiecywał i ciągle zapewniał a potem w nieskończoność mówił, że idzie przelew, tylko 8350 zł w tym 1500 zł na konto przelewem od żony "kierownika" (on sam nie dostaje wypłaty na swoje własne konto, ponieważ ma problemy z komornikiem, tylko trafia ona do teścia bądź żony, która nie pracuje i nigdy nie pracowała, pobiera tylko świadczenie 500+.) oraz 6850 przekazane do ręki gotówką przez niego i musiałem napisać na kartce "potwierdzam odbiór 6850 zł" i podpis. Wiem, że zapłacił mi ze swoich odłożonych pieniędzy, żeby nie było głupio przed rodziną i że nie dostał przelewu od firmy. Nie dostałem przelewu od firmy na konto tak jak jest zawarte w umowie. Po odebraniu pieniędzy od niego niespodziewanie mnie zwolnił i kazał oddać samochód służbowy (który on powiedział, że jest niby mój, bo on ma swoje dwa i kłamał że daje je ankieterom (pracownikom.) a potem okazało się że są one zajęte przez komornika od dłuższego czasu oraz, że ma swoje BMW m5 ,z salonu z programu firmowego automotywacja (lepszy samochód za lepsze wyniki) ale, że jest w warsztacie i czeka na naprawę (Czekało tak na filtr paliwa 1.5 miesiąca i do tej pory go nie ma i sobie czeka.) i tak naprawdę jeździliśmy jego niby "zastępczym" obydwoje, ponieważ przez większość czasu miał kluczyk u siebie. (Na samochód nie podpisywałem żadnej umowy natomiast myślę, że on już tak.) Oddałem mu również telefon, teczkę z dokumentami, wizytówki i wszystko co dostałem od firmy tak jak poprosił. W domyśle umowa zlecenie miała być na miesiąc a potem przejście na umowę o prace. Skończyła się po półtora miesiąca. Tydzień temu, gdzie minęły prawie dwa miesiące od kiedy mnie zwolnił, mój domniemany kierownik próbuje ode mnie wyłudzić pieniądze. Domniemany, ponieważ zeznał na interwencji policji, że jest takim samym pracownikiem jak ja. Cały okres zatrudnienia kłamał w żywe oczy i na interwencji również skłamał. Interwencja dotyczyła tego, że zwabił mnie do swojego mieszkania pod pretekstem przekazania mi rozliczenia za samochód i z całego miesiąca i powiedział ze mam długi i będę musiał dużo oddawać. (mam na to dowody sms, w których najpierw kłóciliśmy się a następnie mi groził.) i gdy przyszedłem pod klatkę i zadzwoniłem domofonem (mieszkamy na tym samym osiedlu.) odebrała jego żona i powiedziała żebym wszedł, bo on ma to na komputerze, więc wszedłem i się przywitałem, on nic nie powiedział, zamknął 3 dzieci w pokoju, w tym ostatnie kilkumiesięczne wziął za rękę do góry i jednym szybkim ruchem przeciągnął w powietrzu do pokoju siła i dziecko zaczęło krzyczeć i płakać (okropny widok.), zaprosił mnie gestem do pokoju z laptopem, a następnie zaatakował z pięści jak wchodziłem do pokoju już obrócony do niego plecami. odskoczyłem i rzuciłem się na niego, był cięższy i grubszy ode mnie i miał przewagę elementu zaskoczenia i dlatego przewrócił mnie na plecy i próbował bić, a ja się broniłem, trzymałem go za ręce i mowiłem do niego żeby przestał i mnie zostawił. Po chwili się zmęczył widząc że się dobrze bronie i odpuścił i wypuścił z mieszkania. Podczas szarpaniny wypadł mi gaz pieprzowy, który zawsze nosze przy sobie do samoobrony, ponieważ już dwa razy zostałem napadnięty i najzwyczajniej w świecie się boję. W emocjach nie zorientowałem się że go nie zabrałem ze sobą (nie użyłem go nawet.). Po tej sytuacji od razu poszedłem do przyjaciela (Brata żony "kierownika".) i opowiedziałem mu wszystko. Bardzo się zdenerwował i zaczął się kłócić z siostrą(żoną kierownika.) przez telefon. Po jakichś pięciu minutach przyszła żona "kierownika" do nas i wyszła duża kłótnia rodzinna. Gdy wyszliśmy z domu przed klatkę przewietrzyć się zobaczyliśmy, że pod jego klatką stoi samochód policji. Po chwili policjanci wyszli od niego i podeszli do nas i zapytali się nas o tożsamość. Powiedzieli, że "kierownik" ich wezwał i zeznał, ze wtargnąłem mu do domu i chciałem od niego pieniądze i że miałem gaz pieprzowy. Natychmiast wyjaśniłem policjantom nieporozumienie i pokazałem smsy. Policjanci powiedzieli, że on zeznał zupełnie co innego i że interwencje są nagrywane i ostatecznie dostałem pouczenie i żadnych innych konsekwencji z tego nie miałem. Na następny dzień wysyłał mi ze swojego prywatnego e-maila, na mojego prywatnego (którego nie podawałem na umowie z firmą.) wezwanie do zapłaty. pierwsze na kwotę 3500 zł w tym pranie tapicerki 1500zł (Nic nie ubrudziłem jeżdżąc i on musiał bo często odwiedzał McDonald, i jakie pranie tapicerki kosztuje 1500zł ???) z uwagą, że to zwrot za przejechane prywatnie kilometry i jeśli w ciągu 7 dni nie zostanie uregulowany dług to znacznie się zwiększy. Po 10 dniach (tj. Poniedziałek.), dostałem kolejny na kwotę 6900zł. Na 99% jestem pewny, że to on pisał i nie ma żadnej mocy prawnej, ponieważ takie rzeczy powinny przychodzić od firmy podpisane jakoś, z numerem konta i jakimiś moimi danymi oraz firmy itd. a nie przyszły od firmy tylko od niego z prywatnego maila. We właściwościach plików daty stworzenia są na parę minut przed wysłaniem do mnie, i jest napisana marka laptopa, którą on posiada. Domyślam się, że robi tak, bo chce się zemścić i mnie zastraszyć, żeby odzyskać pieniądze, które mi zapłacił, ponieważ dostał tylko 2600 wypłaty zamiast ?kilkudziesięciu?, które ponoć zarabia i dlatego, że został mu zabrany ten samochód. Mam: -skany tych maili, -rozliczeń, -umowy o telefonu(analogiczna powinna być do samochodu) -umowy zlecenie (przeczytałem ją kilkadziesiąt razy i wydaje mi się, że nie ma tam nic co mogłoby być użyte przeciwko mnie w sposób w jaki on próbuje, myślę, że to co robi jest zupełnie bezpodstawne.) -Smsy w których mi grozi i zwabia żebym przyszedł i żebyśmy się spotkali -Nie mam umowy o powierzenie samochodu, oficjalnie w firmie nawet go nie miałem, tylko miałem dopiero dostać swój. Chciałbym to wszystko pokazać i przedstawić więcej szczegółów komuś kto się na tym zna i podejdzie do tego profesjonalnie i powie czy grozi mi jakiś dług i czy ewentualnie mogę się starać o jakieś odszkodowanie od "kierownika", ponieważ ta cała sytuacja ciągnie się już długo i dosyć mocno oddziałuje na moją psychikę i chodzę ciągle zestresowany czy np. mnie nie napadnie nagle na osiedlu ponieważ mieszka 2 minuty ode mnie i wie gdzie mieszkam dokładnie. Boję się o swoje życie i zdrowie, nie tylko swoje ale też rodziny i dziewczyny, bo skoro atakuje młodszych i mniejszych od siebie z zaskoczenia od tyłu, zachowuje się agresywnie w stosunku do dzieci oraz zastrasza i manipuluje żoną (która nie widzi nic złego w jego postępowaniu) to kto wie do czego jeszcze się posunie. Myślę, że opisałem temat dość wyczerpująco i zrozumiale, natomiast z chęcią udzielę wszelkich potrzebnych dodatkowych wyjaśnień. Pozdrawiam.

Nie znalazłeś odpowiedzi?

DODAJ POST W TEMACIE

Aby odpowiadać na forum musisz się zalogować!

Potrzebujesz porady prawnej?

PODOBNE TEMATY NA FORUM