Uciążliwi lokatorzy

Odpowiedzi w temacie (43)

pszczolt

27.1.2005

Mieszkamy w wieżowcu na IX p. powyżej, na Xp mieszka rodzina, która zachowuje się skandalicznie są bardzo uciążliwymi lokatorami wydaje się im, że mieszkają w prywatnym domu, urządzają często spotkania towarzyskie do późna w nocy, dzieci biegają, co najmniej jak po placu zabaw, chodzą po mieszkaniu w butach przypuszczam, że na podłodze nie mają żadnego dywanu, szurają krzesłami, jak rozkładają czy też składają fotele do spania to w naszym mieszkaniu wydaje się jakby sufit omal nie spadł na nas, często wracają późno w nocy np. 1.30 gdzie oczywiście my się budzimy, ponieważ wchodzą do mieszkania, co najmniej jak stado koni zwracaliśmy uwagę parę razy ale jeszcze to pogorszyło sytuację, po prostu są częścią naszego życia rodzinnego nie wiem gdzie się zwrócić z tym problemem do Spółdzielni? Czy innych instancji do Spółdzielni jest nie niezręcznie, ponieważ jeden z tych lokatorów jest pracownikiem uprzejmie proszę o pomoc, bo już jesteśmy u kresy wytrzymałości przepraszam za chaotyczną treść, ale jest to ogólnie bardzo proszę o pomoc tk.

Nie znalazłeś odpowiedzi?

wwlodek

2005-01-28 11:08:20

mam podobną sytuacją,najlepeij wezwij policję,porozmawiaj z dzielnicowym,jest na to prawo.podaj swój mail

pszczolt

2005-01-28 22:47:44

paulapi@interia.pl

farpi

2005-03-23 17:18:56

czytając twój tekst czułem się tak jakbym to ja pisał. W moim przypadku próby porozumienia z lokatorami zakończyła się fiaskiem. Na pięć pism skierowanych do spółdzielni i cztery wizyty u prezesa nie uzyskałem nic. Kilkanaście wizyt na policji, rozmowa dzielnicowego z uciążliwymi lokatorami - efekt zerowy, a po ostatniej wizycie dzielnicowego jest jeszcze gożej. Ja po prostu rezygnuję z dalszej walki o chwilę spokoju dla mojej rodziny i wynoszę się z tego mieszkania. Paranoja - członek spółdzielni musi ulec ludziom którzy są tylko najemcami lokalu. Nadmieniam, że taka sytuacja trwa od 19 lat z niewielkimi przerwami. Pozdrawiam - farpi

irma

2005-05-02 19:25:02

Witam !! Mam bardzo podobna sytuacje. Sasiad ktory mieszka doprowadza mnie do kresy wytrzymalosci psychicznej. Imprezy do 5tej rano, glosna muzyka, krzyki klotnie, wyzwiska to codziennosc. Nie da sie tego wytrzymac. Policja nic nie pomogla. Powiedzieli ze moge zlozyc na niego skarge do sadu. Jestem mloda, mam 24 lata pojde do sadu i pozniej bede sie bala wyjsc gdzies wieczorem, albo zastane rozbity samochod. Nie wiem co moge zrobic w tej sytuacji, chyba jedyna metoda bedzie zmiana mieszkania.... i tu tez nie jestem pewna, czy sie uda, bo obecne kupilam niespelna rok temu, a z tego co slyszalam mozna bedzie je sprzeda dopiero za 4 lata ( nie wiem czy to prawda, wiec prosze o odpowiedz kogos zorietowanego ). Poprzedni lokatorzy oczwyscie nie powiedzieli mi o sasiedzie. Inni mieszkancy nie reaguja - boja sie. Paranoja !!

kuba003

2005-08-01 11:22:46

no cóż, skoro policja i prawo nie są w stanie pomóc, to musicie sami sie zastanowić nad innymi rozwiązaniami....zawsze jest wybór, co jest ważniejsze-swiety spokoj nawet kosztem bezprawnych dzialan, czy tez znoszenie debili ze stoickim spokojem...no jeszcze można popełnić samobójstwo...Sory za ironię, ale ja bym wybrał gdybym bym na waszym miejscu wybicie skurwieli. Po prostu. No ale nie jestem na waszym miejscu i nie moge was do niczego naklaniac.

Piotr

2005-09-16 12:22:19

Dzień dobry. Mam podobny problem .Mieszkam w czteropietrowym bloku gdzie na demną od kilku lat gdy się tylko wprowadziła pewna rodzina w bloku zrobiło sie dziadostwo.Prawie przez 24 godziny na dobe są libacje alkoholowe,darcia, wyzwiska,specjalnie czaskanie tupanie uderzanie wszystko co tylko sie da.Nawet potrafia rąbać drzewo w domu bo maja ogrzewanie na piec.Wyobraźcie sobie że dłuższy czas kradli prąd podłączając się u siebie bez licznika a pózniej do sąsiada. Sąsiad wiedział o tym ale się nawet słowem nie odezwał(śmieszne co) Wyobraście sobieże mieszka tam 9dzieci rodzice chłopak curki no i oczywiście pies jak by było mało(na 38 metrów kwadratowych)Czy możecie sobie to wyobrazić? Bo ja nie....i tak mam cały dzień co dziennie.Były skargi w spółdzielni i administracji na pismie podpisane przez oczywiście kilku mieszkańców tego bloku(bo inni chowaja głowe w piasek)Ale spółdzielnia powiedziała że nie może ich eksmitować bo mają dzieci.Pytanie było a co to kogo obchodzi? Przecież każdy je ma.Spółdzielnia powiedziała że płacą za mieszkanie więc nie moga ich eksmitować.I żeby tego było jeszcze mało to spółdzielnia zaprosiła te państwo do siebie i pokazała kto dał podpis i skarge na nich(i potym czasie było odgrażanie)Ale tak naprawde to opieka im płaci za mieszkanie za prąd i dodaje im dodatek w kształcie pieniedzy i bony do marketów. Wszyscy mieszkańcy bloku wiedzą że oni żyją jak roldzi,ale nie obchodzi opieke że pieniądze idą na litry wódki i piw.Ciągłe chlanie na korytarzu na ławce.Sprowadanie kolegów wyzywanie sąsiadów załatwianie się po klatce niszczenie własności, wybijanie szyb...poprosu wszystko.Zastanawiacie sie pewnie co policja na to. Oczywiście interwencje są cały czas przez policje,straz miejską i dzielnicowego. Troche na krutki czas to dało,a co dalej.Nie wiem.Czy my mamy iść do samego prezydenta miasta bo wszystko juz my zrobili i grzecznie i prawem i groźbą i co z tego mamy.Na zakończenie pragne powiedzieć tym żeby naprawde się każdy odzywał jak sie coś źle dzieje w jego bloku.Bo czeba tepić zarodek póki mały, bo później jest nie stety za późno.To jest tak jak robak jak go dzisiaj nie zabijesz to zapare dni on urośnie i ugryzię ciebie.Jedna osoba widziałem że pisała żeby złapać i dojebać.Ma racje ale do tego trzeba ludzi a nie takich sąsiadów fajtłapów jacy u nas są.Pozdrawiam.

Michał

2006-01-10 13:31:16

Nad moim mieszkaniem od ponad roku mieszkają nowi lokatorzy. Problem jest bardziej delikatny, gdyż hałasują również w dzień (włączają jazgoczące gry komputerowe, ale za to codziennie po parę godzin i bardzo głośno) akurat wtedy, gdy my wracamy z pracy i chcemy choć trochę w spokoju odpocząć. Ponadto w środku nocy (każdej) o godz.1-3 na cały regulator puszczają wodę do wanny, co co słychać jak grzmoty wodospadu. Trwa to "tylko" 10-15 min., ale wystarczy do całkowitego rozbudzenia. Kilakakrotne rozmowy odniosły przeciwny skutek. Co można na to poradzić?

fisherspoon

2006-02-28 20:15:57

A zastanowil sie ktos kiedys, ze ten kurek odkrecony o 1-3 to jest cos takiego jak powrot z pracy, a zastanowil sie ktos kiedys, ze jak ktos mieszka w bloku to ma prawo sobie grac w jazgocace gry komputerowe, tak jak przedmowca ma prawo do spokoju. Do 22 w granicach rosadku mam prawo robic co chce. Czy to moja wina ze stropy nie tlumia halasu tak jak powinny. Ja rozumiem, że człowiek chce spokoju, ale trzeba iść na consensusy. Nie mozna byc tak upierdliwym jak przedmowca, jedni maja dzieci, sa bardziej halasliwi , a inni wymagaja spokoju... To jest wspólnota i tutaj tylko i wyłącznie można iść na ugode, bo naprawde to inaczej cieżko jest cokolwiek zrobić... Ja też chce czasem posłuchać muzyki( nie nie na full), ( zagrać w gre). Mam sąsiada, który zwraca o wszystko uwagę , bo jestem nowym sąsiadem. Ustępowałem ze wszystkim. Nie włączam pralki po 22, chociaż inaczej nie moge itd. Ale jak szedlem na nastepne ustepstwa, to po 1 miesiacu okazalo sie ze nawet nie moge chodzic we wlasnym domu po slychac jak chodze i budze sasiada. Ludzie jak ktos wielkiego spokoju to od tego jest domek. PS. Z tym sasiadem akurat problem ma cala klatka, a nie jest to jakas patalogia, ani klatka, gdzie wiecznie wszyscy imprezuja .,. Pozdrawiam

IWCIUNIA

2006-04-12 12:45:02

MAM TEN SAM PROBLEM PROSZE O POMOC!!!!!!!!!!!!!

majka

2006-06-11 19:55:43

To chyba jakaś plaga!!!! Ja rozumiem, że każdy chce żyć normalnie i czepianie się o byle g. to przesada, ale są pewne granice do licha! Ja mieszkam na osiedlu składającym sie z 4-ech bloków. Czy to nie jest przesada, że słyszę faceta, który robi imprezy w bloku naprzeciwko? Czasem jest tak głośno, że nie da się oglądać tv we własnym domu przy zamkniętych oknach (plastiki, więc nieźle tłumią). Policja bywała nie raz, ale bez rezultatów, a poza tym kiedy facet gra w ciagu dnia odpowiedź jest prosta: "do 22 moge robic co mi się podoba". Jak mnie drażni ten tekst, to tylko ja wiem. Dołóżcie do tego jeszcze wrzeszczące dzieciaki na podwórku, które non stop walą piłką o beton (to też horror na dłuższą metę), ich tatusia, który wrzeszczy na was, jesli macie czelność zwrócić uwagę i jeszcze parę detali, jak remoncik przedłużający się do 23-ej bo "pan musi jeszcze jedną drobną rzecz skończyć" używając wiertarki oczywiście. I co ma zrobić drobna 48-kilowa, 25-letnia dziewczyna, która z racji stawiania pierwszych kroków jako naukowiec, próbuje wykonac potrzebne obliczenia i naprawdę potrzebuje skupienia? Mi jest zwyczajnie wstyd, że to moje pokolenie potrafi się zachowywac w tak beszczelny sposób!

Jaca

2006-06-16 13:25:43

Zastanowił się i to dobrze. Upierdliwy sąsiad - jak głosi większość umieszczonych na tym forum głosów, to żaden problem poradzić sobie z kimś takim, skoro nie ma problemu odparować UZASADNIONYCH pretensji - po prostu, jeśli chcesz zagrać po ludzku – trzeba wyjaśnić, że masz prawo do tego, co konieczne, BO jest to normalna konsekwencja PROCESU ŻYCIA :-), jeśli nie masz ochoty na grzeczność (jeśli tak faktycznie jest, to trochę szkoda), zwyczajnie olej tego gościa, albo złóż zażalenie do spółdzielni lub nawet na policję. We wszystkich tych komentarzach nie widzę żadnej przesady, może faktycznie z wyjątkiem tej głośno napełniającej się wanny – nie wierzę, żeby ktoś montował sobie specjalnie głośne baterie wannowe, bo np. lubi odgłos „wodospadu”. Współczuję WAM wszystkim. Mam obecnie kłopot z niedojrzałym 17-latkiem mieszkającym dwie kondygnacje niżej (blok 4-piętrowy), który jak tylko nie ma rodziców, podkręca muzykę tak głośno, że w mojej sypialni słychać łupanie jak młotkiem w czasie remontu (oczywiście gdzieś w sąsiedztwie). Nie jest to jakieś niszczycielskie, ale nie pozwala się skupić na pracy. Tak, tak - mieszkanie służy nie tylko do słuchania muzyki, grania na komputerze itp., ale także do pracy! (mam tu na myśli np. pracę przy komputerze nad opracowaniami tekstowymi, przeliczeniami itp.), a ta z kolei wymaga odpowiednich warunków. Zresztą nie tylko to - zwykły odpoczynek nie jest możliwy przy takim łupaniu. Dobrze, że powołujesz się na "rozsądek". Niestety granice w tym wypadku są bardzo rozmyte (dlatego, że zawsze można pozwolić sobie na dowolne interpretacje) i wydaje mi się, że przepisy prawne są tutaj NIEZBĘDNE! Na szczęście są takie przepisy, przynajmniej jeśli idzie o dopuszczalne hałasy. Osobiście, w takich sytuacjach rozsądek podpowiada mi, że nie należy robić tego, co nie jest konieczne. Należy więc puszczać wodę do wanny, należy prać, bo jest to konieczne. Rozsądek podpowiada mi także, że głośność (natężenie dźwięku) przy słuchaniu muzyki powinna być taka, aby osoby przebywające w takim pomieszczeniu mogły normalnie i swobodnie porozumiewać się ze sobą. Nie byłoby efektu „łupania” od muzyki, gdyby głośność była dopasowana do tego warunku. Jeśli ktoś ma ochotę na głośne słuchanie muzyki są od tego słuchawki, koncerty, dyskoteki lub inne imprezy organizowane w miejscach do tego przeznaczonych. A jeśli komuś, mimo to, brakuje miejsca na realizację swoich zachcianek (bo nie jest to niezbędne, do życia konieczne), powinien podjąć się zadania budowy swojego własnego domku. Nie wiem jak to się stało, że jak ktoś chce spokoju, to musi się wyprowadzać? Dlaczego nie musi się wyprowadzić ten, kto chce pohałasować? Bo nasza mentalność jest skrzywiona i chora? Bo nasze prawo, a przede wszystkim egzekwowanie tego prawa jest kiepskie? Mój znajomy opowiadał, że jak w jego bloku zaczęły dziać się podobne rzeczy – najpierw wyjący przez długie godziny pozostawiony w domu pies, potem wynajmujące mieszkanie małżeństwo, które wszczynało bardzo głośne awantury (małżeńskie) – to sprawy załatwiła spółdzielnia mieszkaniowa, oczywiście na skargi lokatorów. Sam byłem zaskoczony, że spółdzielnia poczuła się do takiej odpowiedzialności – tylko pogratulować takiego zarządcy. Pies został wywieziony z tego domu (przez właściciela), małżeństwu właściciel mieszkania wymówił mieszkanie. SUPER! Tak zachowują się normalni ludzie, którzy szanują potrzeby innych. Wszelkie niepotrzebne hałasy szkodzą na psychikę ludzką, dlatego właśnie należy ograniczać hałaśliwość. W Niemczech poszukuje się materiałów budowlanych, które np. tłumią hałas ścieków w rurach kanalizacyjnych lepiej niż dotychczasowe materiały. Dlaczego? Bo hałas przynosi więcej szkody niż pożytku.

OLI

2006-12-13 19:16:18

Mam 2 pieski około 30cm długośc i wyprowadzam je po 22 bo często tak długo pracuję. Przewodniczący zarządu wspólnoty mieszka na przeciw "drzwi w drzwi" i bardzo mu przeszkadzam jako nowy lokator. Pisze do spółdzielni, że psy chałasują i zanieczyszczają klatkę schodowa, co jest totalną bzdurą. Nie przeszkadza mu, że inni lokatorzy też mają psy. przeszkadza mu wszystko ale tylko w odniesieniu do mne. To zwykły pieniacz który chce postawić na swoim. Co zrobić ,jeśli ktoś taki z prywatnych pobudek chce sie mnie pozbyć jako lokatora a stoi za nim POWAGA URZĘDU?

edith2@poczta.onet.pl

2006-12-30 19:09:13

Witam.Mam podobny przypadek.zwracałam się z prośbą i do spółdzielni i do burmistrza, a o policji nie wspomne.Po wszystkich interwencjach jest jeszcze gorzej bo robią wszystko na złość.Czują się bezkarni.Na dodatek ci ludzie to nauczyciele.I jak tacy ludzie mają uczyć nasze dzieci?Czy prawo nie chroni porządnych lokatorów bo nie ma godziny 22?Bo wtedy obowiązuje przysłowiowa cisza nocna?Jak to rozwiązać?

normalny

2007-01-24 18:41:31

jesteś zwyczajnym kretynem

Bogumiła

2007-06-15 14:09:56

Pies i kot nie powinny nigdy przebywać w bloku. Zwierze musi miec powietrze i ruch. Należy się zastanowic nad swoim życiem i obowiazkami zanim się weżmie zwierzę pod swój dach bo pies tez czuje i cierpi. U moich sasiadów z góry i z dołu maja też po 2 psy i kiedy ja wracam padnięta z pracy o godz.18 te psy niemiłosierie wyją i szczekają po 2 godziny dziennie.Biegaja jak oszlałe po całym mieszkaniu co doprowadza mnie do szału a sąsiedzi mają to za przeproszeniem w d..ie że innym sąsiadom to przeszkadza denerwuje. W bloku mieszkają ludzie starsi i schorowani którzy potrzebuja spokoju. Moja matka nie może sie w ciągu dnia zdrzemnąć, oglądnąć telewizji czy tez po prostu pomodlić się.Malo tego że psy wyja to na okrągło odchodzi wiercenie i stukanie. Tacy ludzie są niereformowalni, egoiści i chamy. Żal mi tych zywych istot- zwierząt bo sa same zamkniete w mieszkaniu i tęsknią a bywa i tak że tez cos im dolega i musza załatwic swoje potrzeby natychmiast i nie ma ich kto wyprowadzić. Kto nie kocha zwierząt i przysparza im cierpień nie kocha tez i bliżnich tylko siebieeee!!!

joasia

2007-07-29 16:44:56

popieram cię całkowicie!Ja dla odmiany mam "super" sąsiadkę, stuknął jej piąty krzyżyk, a jej miłość to latino music i disco polo.Oczywiście słucha tego tylko do 22-ej, ale za to jak słucha? Na cały regulator, przy basach na full! To co sie dzieje w całym pionie przechodzi ludzkie pojęcie.Również pracuję w domu, całe życie mieszkam w bloku i wychodzę z założenia, że skoro ja nie przeszkadzam nikomu i staram się aby nikt z sąsiadów mnie nie słyszał, to tego samego wymagam od innych! Istnieje dziwne przekonanie,że jesli ktoś żyje spokojnie, nie wadząc nikomu jest postrzegany jako ktos upierdliwy! Ludzie w męczarniach, dla świętego spokoju cierpią męki, bo im się wydaje,że nie ma wyjścia.Ja kilka razy prosiłam tę osobę o przyciszenie muzyki, co powodowało jej wielkie zdziwienie " czy to jest głośno???".To,że cała ulica i dwie klatki słyszą ten jazgot to ma byc cicho?? Skoro mieszkamy w bloku to trzeba szanować innych.W swoim mieszkaniu możecie i nawet kupę zrobić na środku pokoju, ale macie się zachowywać kulturalnie i nie zakłócać spokoju innym.Co mają powiedzieć ludzie starsi, rodziny z małymi dziećmi?Mają w pokorze znosić chamstwo i głupotę innych, którzy nie są dostosowani do życia w bloku tylko w stajni???

joasia

2007-07-29 16:46:26

popieram cię całkowicie!Ja dla odmiany mam "super" sąsiadkę, stuknął jej piąty krzyżyk, a jej miłość to latino music i disco polo.Oczywiście słucha tego tylko do 22-ej, ale za to jak słucha? Na cały regulator, przy basach na full! To co sie dzieje w całym pionie przechodzi ludzkie pojęcie.Również pracuję w domu, całe życie mieszkam w bloku i wychodzę z założenia, że skoro ja nie przeszkadzam nikomu i staram się aby nikt z sąsiadów mnie nie słyszał, to tego samego wymagam od innych! Istnieje dziwne przekonanie,że jesli ktoś żyje spokojnie, nie wadząc nikomu jest postrzegany jako ktos upierdliwy! Ludzie w męczarniach, dla świętego spokoju cierpią męki, bo im się wydaje,że nie ma wyjścia.Ja kilka razy prosiłam tę osobę o przyciszenie muzyki, co powodowało jej wielkie zdziwienie " czy to jest głośno???".To,że cała ulica i dwie klatki słyszą ten jazgot to ma byc cicho?? Skoro mieszkamy w bloku to trzeba szanować innych.W swoim mieszkaniu możecie i nawet kupę zrobić na środku pokoju, ale macie się zachowywać kulturalnie i nie zakłócać spokoju innym.Co mają powiedzieć ludzie starsi, rodziny z małymi dziećmi?Mają w pokorze znosić chamstwo i głupotę innych, którzy nie są dostosowani do życia w bloku tylko w stajni???

mała

2007-08-10 00:54:20

duzo jest takich ludzi,ktorzy musla ze są sami .Proponuję interwencje przez policje.Z tego co wiem to zaklucanie ciszy jest karalne,wiec policja powinna sie tym zając.

hiddenx@wp.pl

2007-11-12 00:59:15

Hej, jestem w podobnej lub takiej samej sytuacji. Od kad mieszkanie nade mna zostalo przeznaczone na wynajem, moja tworczosc spadla do zera, nie zajmuje sie juz wlasciwie niczym, zadnej abstrakcji(eksperymentuje-eksperymentowalem ze sztuka, artystycznymi rzeczami, ogolnie wszystkim co wymaga myslenia i transu - aby z jednego pomyslu wplynac w inny z poprzednimi zalozeniami, tak to nazywam), bo nie moge sie skupic, co jest niezbede przy np. krzesaniu poezji ... Problemem sa mlodzi ludzie w tym samym co ja przedziale wiekowym, wlasciwie nie tyle co ich osoby przemawiaja za moja skarga, ale sposob w jaki sie zachowuja. Nie ma dnia zeby ktos nie rzucal czyms o podloge, nie szural jakimis meblami, nie stukal czyms, nie trzaskal drzwiami albo po prostu nie darl ryja(przepraszam, ponioslo mnie). Zwrocilem im uwage po godzinie 22 ze sa zdecydowanie za glosno, dziewczyna odparla ze nie sa..., ale przytaknela ze beda ciszej. Nie sa. Po tym co tu(na forum) przeczytalem oraz biorac pod uwage polskie realia(zawisc, zlosc, egoizm, glupota, ...) nie zamierzam juz z nimi rozmawiac na ten temat. Jesli ktos ma klapki na oczach i nie raczy ich zdjac w dialogu, to dalsze proby komunikacji nie maja w ogole sensu. Nie zamierzam takze wzywac Policji, po pierwsze ja bym nie chcial aby mnie szczuto policjantami oraz aby egzekwowano na mnie to okropne prawo ktore odziera z godnosci, po drugie Policja to raczej amatorzy, i z pewnoscia narobia jeszcze wiekszego bigosu swoimi paralitycznymi dzialaniami. Zamierzam za to zaopatrzyc sie w srodki uspokajajace i stosowac je az to wyniesienia sie z tego piekielnego "bunkra"(postawmy sprawe jasno, bloki to bunkry). Goraco polecam wam zasiegnac porady psychologa i psychiatry, podjac ewentualne leczenie, poniewaz sadze ze macie bardzo, bardzo, ale to bardzo nadszarpniete nerwy. Czlowiek, wrazliwy w akcie desperacji moze zrobic glupstwo(takie glupstwo przez duze G), a potem zalowac ku uciesze dreczycieli - psychopatow. To moze zabrzmiec co najmniej dziwnie, ale unikajcie swoich mieszkan na tyle na ile to tylko mozliwe, spedzajcie czas u znajomych, w sklepach, na rowerze, wszystko tylko nie bunkier, ktory paradoksalnie nie daje wam(nam wszystkim) schronienia...

hana

2007-12-15 18:05:36

Mam ten samproblem. Policja.wspólnota mieszaniowa - interwencje to jedynie rozwścieczyło sąsiadów (czynszu nie płacą) Zmieniam mieszkanie GDZIE PRAWO !!!!

janusz

2008-06-28 22:13:28

PAULINKO POPIERAM CIe

kuba

2008-11-20 09:09:57

a co powiecie na smród na klatce,mamy sasiadke która zbiera puszki po smietnikach i smierdzi na 3 metry.Smród na klatce powoli przedostaje sie do mieszkan!LUDZIE CO Z NIA ZROBIC za czynsz placi

miki

2009-01-20 16:01:12

a ja mam w odwrotnym kierunku. Mieszkam na drugim piętrze a na pierwszym mieszkają ludzie, którzy nachodzę mnie non stop lub stukaja w rury, że ich cały pion słyszy bo dzieci za bardzo głośno chodzę, że przejedzie mały samochodzik, że głosno rozmawiam. Oczywiście wszytsko jest w godz. od 8-21 . A już nie mówią jak przyjdą znajomi też z małymi dziećmi. Mam ich przywiązać albo powiedzieć żeby nie przychodzili bo mam upierdliwych sąsiadów i wszystko im przeszkadza. Przecież ja też nie mogą czuć się we własnym domu jak w więzieniu, że mi nawet "piernąć" nie wolno. Ja równiez rozumiem że słychać ale to są bloki i nie można wymagać od wszystkich żeby chodzili na palcach. I jeszcze jedno a jak ten pan wierci od 6,30 przy zamku to mu wolno a jak u mnie o 18.00 są goście to mi nie wolno. Także postawcie się też w sytuacji tej drugiej strony. I co ja mam zrobić ??

dusia

2009-08-03 19:09:41

a ja mieszkam na pierwszym piętrze. Developer wymyślił sobie,że oprócz sprzedaży mieszkań zarobi jeszcze na wynajmie i zamiast wynająć kilka lokali tak jak było w planach wyburzono wszystkie ściany i lokal usługowy wynają dla TESCO. Nie ma życia. Poranne dostawy, hałas klientów i pracowników. Nie można tego opisać co się dzieje pod moim oknem. Tiry od 5 rano , hałasujące wózki i klienci parkujący na miejscach mieszkańcow. Horror w bialy dzień.

cyraneczka52

2009-10-03 13:18:50

współczuje ci ze masz piekło w błoku ja miałam loktora 2 piętra wyżej nad nami to jeżdził motorem po pokoju zaczął sie spokój kiedy poszedł siedzieć cała klatka odpoczęła Ale lokatorów sie nie wybiera to jest tak jak wygrać w totolotka ,ja już mieszkam 26 lat dużo było zamian z powodu wysokiego czynszu ja w dalszym ciągu jestem szczęśliwa że mieszka w tej samej klatce i na pięknym osiedlu pełego zieleni i ławeczek pozdrowienia jedyne rozwiązanie dla ciebie zamiana mieszkania

1

2

DODAJ POST W TEMACIE

Aby odpowiadać na forum musisz się zalogować!

Potrzebujesz porady prawnej?

PODOBNE TEMATY NA FORUM

ZOBACZ TAKŻE: