Nie chcę rozwodu

Odpowiedzi w temacie (60)

nikis

17.7.2007

Mój mąż wyprowadzil sie odemnie z powodu malego nieporozumienia na poczatku listopada2006(do swoich rodziców)Jesteśmy malzenstwem od 10lat mamy syna 9lat.W lutym 2007 przeprowadził sie do warszawy i wynaja mieszkanie z 2 lokatorkami(1 kolezanka z pracy) Przez cały ten czas odwiedza nas przynajmniej raz w tygodniu czasem zostawał na noce spalismu razem, wygladalo to tak jak dotychczas tylko ze maz bywal zadziej w domu.30 czerwca powiedzial mi ze chce rozwodu, powiedzial ze cos sie wypaliło i ze chcialby sprobowac z 1 ze wspollokatorek(kolezanka z pracy)Ja bardzo kocham swojego meza i dalabym wszystko zeby wrocil, nie zgadzam się na rozwód. Czy da sie cos zrobic, czy sad ozeknie jednak rozwód???

Nie znalazłeś odpowiedzi?

h@nia

2007-07-17 11:24:30

Powiedz na pierwszej rozprawie tzw. pojednawczej, że kochasz męża i nie chcesz rozwodu.Jednak gdy mąż nie zmieni zdania, to sąd zdecyduje czy dać Wam jeszcze jedną szansę, czy rozwiąże małżeństwo. Jeżeli mąż przyznał się Tobie do zdrady i mieszka z inną kobietą , to przemyśl wariant z rozwodem z jego winy. I jeżeli to on wniesie o rozwód to jako osoba winna rozkładu małżeństwa może go nie otrzymać ! Czekają cię trudne chwile, powodzenia. Ale nie można kochać za dwoje !

nikis

2007-07-17 11:55:45

Mąż wyprowadzil sie niby z mojej winy. Nie odrazu chcial byc z nia dopiero poczuli cos do siebie w czerwcu, jeszcze niby nie sa razem bo najpierw chca rozwod jeszcze nie spali ze sobą(ona jest dziewicą).Ja i maz mielismy zostac przyjaciolmi, ale ona sie nie zgadza bo juz nie wiezy w przyjazn miedzy kobieta a meszczezna.Ale ja go kocham bardzo i nie moge bez niego zyc!!!

jasiu60

2007-07-17 15:05:01

Coś za bardzo konfabulujesz. Co ma oznaczać zwrot "niby z mojej winy". To była tak naprawdę twoja wina, czy nie. A'propos dziewictwa tej koleżanki z pracy - a skąd masz taką pewność? Sprawdzałaś? Przecież robią z ciebie idiotkę, a ty naiwna też udajesz głupią, bo albo ci tak wygodniej, albo po prostu boisz się prawdy. Raczej nie masz żadnych szans na uratowanie małżeństwa metodą, którą wybrałaś. Spróbuj przemyśleć jeszcze raz wszystko - pozwalasz chłopu, żeby w jednym mieszkaniu mieszkał z obcą babą, Nie drażni cię, że to ona robi mu kanapki do pracy, może pierze jego skarpetki. Po prostu już dawno zajęła twoje miejsce, a ty jej na to po prostu pozwoliłaś. Masz dwie drogi - płaszczyć się, robić sceny i w końcu dać się znienawidzić, bo narzucanie się zawsze kończy się niedobrze, albo pogodzić się ze swoją sytuacją. Jest jeszcze trzecie wyjście - aktywnie zacząć od nowa walczyć o miłość męża, tylko jeśli ty prezentujesz taką uległość, jaką tu widzimy, to czy cię na to jeszcze stać? Bardzo chciałbym się mylić, ale obawiam się, że chyba nie.

nikis

2007-07-17 16:06:32

tak naprawde to wila lezy po srodku.Może i jestem głupia.A jezeli chodzi o pranie to ja je robilam.Odwiedzałam go niejednokrotnie w jego mieszkaniu i ja tez widzialam.Woziłam syna do tego mieszkania bo ona uczyla go angielskiego, syn bardzo lubil sie z nia uczyc.

908779

2007-08-08 17:33:56

Witaj, nie jesteś głupia poprostu masz nadzieje, że twoje małżeństwo przetrwa. Jeśli twój mąż wniesie pozew i dowiedzie, że w waszym małżeństwie nastąpił rozkład pożycia, stanowczo oświadczy, że cię nie kocha i nie widzi możliwości naprawy waszego związku, brak twojej zgody nie będzie miał większego znaczenia. Może to najwyżej rozwód opóźnić. Wyznanie miłości jednej ze stron nie ma na ogół dla sądu znaczenia. Wystarczy, że wygasły uczucia jednego z małżonków. Pamiętaj, że sprawa rozwodowa może się odbyć mimo nieobecności jednej ze stron. Uważam zatem, że nie ma sensu przeciąganie sprawy i nie wyrażanie zgody na rozwód napewno masz swój honor twoja ewentualna złośliwość w stosunku do męża spowoduje, że cię znienawidzi. Pozdrawiam przemyśl to na spokojnie i bez emocji. Osobiście nie wierzę, że twój mąż nie jest z tamta kobietą. Mówiąc ci takie rzeczy chcą tylko żeby nie pogorszyć swojej sytuacji ponieważ gdyby porzucił rodzinę dla innej kobiety mogłabyś zażądać rozwodu z orzeczeniem o jego winie.Pozdrawiam

ala

2007-09-27 22:38:04

Możesz wnieść pozew o separacje i to opóźni rozwód. Ja na Twoim miejscu przyparłabym faceta do muru, spędziła z nim noc i już nie będzie mowy o całkowitym rozkładzie małżeństwa. Spędzaj z nim czas, jedz wspólnie posiłki, wyjedź z nim i dzieckiem na zakupy i znajdź świadków,że się spotykacie. Sąd nie da rozwodu , bo nie stwierdzi rozkładu małżeństwa.

ala

2007-09-27 22:38:31

Możesz wnieść pozew o separacje i to opóźni rozwód. Ja na Twoim miejscu przyparłabym faceta do muru, spędziła z nim noc i już nie będzie mowy o całkowitym rozkładzie małżeństwa. Spędzaj z nim czas, jedz wspólnie posiłki, wyjedź z nim i dzieckiem na zakupy i znajdź świadków,że się spotykacie. Sąd nie da rozwodu , bo nie stwierdzi rozkładu małżeństwa.

karola alimenty.pl

2008-03-29 15:53:40

mylisz sie- nie musi dojsc do rozwodu i zaden sąd silą jej nie rozwiedzie. ma prawo sie ,nie podpisac pod rozwodem.jesli wbrew sobie sie na to zgodzi to jej w zyciu wcale nie bedzie potem lzej- jej prawa tez sie liczą i powinna sie kierowac nie tym czego on chce tylko tym czeego ona by chciala. jesli nie chce -to nie. To on ma problem bo wcale nie jest powiedziane ze nastepna bedzie tak wyrozumiala jak zona.... a te nowe zauroczenia strasznie traca na sile zaraz po tych szybkich rozwodach- czesto jest to chec odegrania sie na zonie-meżu a potem okazuje sie ze druga drugi wcale nie lepszy i tez ma,,, dziury w skarpetkach,, warto dac sobie czas i po obu stronach swobode wyboru.razem sie zgadzaliscie na slub i razem musicie sie podpisac pod rozwodem DOBROWOLNIE.

ruda5014 alimenty.pl

2008-03-29 23:17:36

I CO TO DA ZE NIEZGODZISZ SIE NA ROZWÓD,SĄD NIE NAKAZE MEZOWI ABY Z TOBA MIESZKAŁ-ON I TAK ZROBI SWOJE /WYSTARCZY ZE ZŁOZY SPRAWE O SEPERACJE.DZIWIE SIE ZE POZWOLIŁAS NA TO ABY MAZ SIE WYPROWADZIL-JAK TWIERDZISZ Z MAŁEGO NIEPOROZUMIENIA.WIEDZIAŁAS TYMBARDZIEJ ZE ZAMIESZKAŁ Z KOLEZANKA Z PRACY.DLA MNIE MAŁE NIEPOROZUMIENIE TO [CZEGOS NIEDOPILNOWAC]WINA TKWI PO OBU STRONACH.TRZEBA KUC ZELAZO PUKI GORACE-A NIE DOPIERO KIEDY PO FAKCIE DOWIECIE SIE ZE MAZ MA KOCHANKE.JAK MOZNA ZMUSIC MEZA ABY JADŁ Z NIA WSPULNE POSILKI -ABY CHODZIŁ Z NIA NA SPACER-I SZUKAC LUDZI ABY POSZLI JEJ ZA SWIADKA ZE PRZEBYWA U NIEJ ,NIESTETY JEZELI WYNAJMUJE MIESZKANIE I JEST TAM ZAMELDOWANY -TO MA PRAWO PRZEBYWAC U SWEJ ZONY -ACZKOLWIEK STWIERDZI ZE ODWIEDZA DZIECKO.KTO JEST TERAZ TAKI CHETNY KTÓRY PUJDZIE ZA SWIADKA -ZE WIDUJE ICH RAZEM NA ZAKUPACH LUB PRZYCHODZI DO JEJ MIESZKANIA,NIEROSMIESZAJCIE MNIE -TAKA PUJDZIE KTÓRA JEJ MAZ ZROBIŁ JEJ TO SAMO ABY POMSCIC SIE NA CUDZYM MEZU BO NA SWOIM NIE DAŁA RADY.WIEDZIAŁAS OD POCZATKU ZE COS NIE TAK JEST JAKBYM KOCHAŁA MEZA TAK BARDZO TO NIE POZWOLIŁABYM ABY ODSZEDŁ.

Nastka alimenty.pl

2008-04-12 13:52:43

Ruda ale gadasz bzdety.po co Ci facet który Cie nie kocha????chyba po to żeby mu służyć.śmieszy mnie gadanie takie.Ona ma sie poniżać???ale prawda jest taka że jeżeli on jest winny rozpadu małżeństwa to nie może sie ubiegać o rozwód.A jej nikt nie zmusi do rozwodu jeżeli ona nie chce.

do nastki alimenty.pl

2008-04-12 21:18:21

przedewszystkim nastka przeczytaj od gory do dołu posty a potem napisz co sadzisz-kto mówi o tym ze ona ma sie ponizac .pisze ze nie zgodzi sie na rozwod-jestes smieszna -wchodza na sprawe i [ona mówi ja go kocham i nie chce rozwodu a sedzina nakazuje --pan musi mieszkac z zona]Pisze [co ci to da ze nie zgodzisz sie na rozwód]on zrobi i tak swoje.To górne posty wymyslaja co ma zrobic aby go zatrzymac przy sobie,Chce odejsc to niech odejdzie nic nie zrobi.Nikt nie odchodzi od drugiej osoby z błachej sprawy-kazdy broni sam siebie-tak jak pisalam w innym poscie narobia bałaganu w zyciu bo sa pewni on nie odejdzie bo jest zonaty i ma dzieci.WIeszacie psy swieze mieso -wyzywane sa sukami-która kobieta na tej stronie jest winna rozpadu swego małzenstwa zadna -Bo to anioły-dbacie gotujecie cerujecie dziurawe skarpety-nie rosmieszajcie mnie-daje glowe ze nie umiecie cerowac skarpet.Dlatego pisze kuj zelazo puki gorace -zaczynacie biadolic jak dowiecie sie ostatnie ze wasz maz ma inna.Milosc trzeba pielegnowac -.gdybyscie o siebie zadbali nie chodzili w tłustych włosach-od czasu do czasu romantyczna kolacja z mezem -dobre slowo nie wieze aby poszedł do innej.Jestem kobieta i wiem cos na ten temat nikt mnie nie przekona ze jest inaczej-BYLAM W PODOBNEJ SYTUACJI --ALE URATOWALAM NASZ ZWIAZEK] nie byłam ostatnia -bo widziałam ze jest cos nie tak.

do rudej alimenty.pl

2008-04-12 23:20:02

wiesz co chyba ty miałaś te tłuste włosy skoro sie spostrzegłaś i ratowałaś związek.dlaczego sądzisz że w innym związku jest tak jak w twoim.skoro to ty ratowałaś związek znaczy że ty zaniedbałaś siebie i męża.

do nastki alimenty.pl

2008-04-13 13:23:28

AKURAT ZAWOŁAŁAM DO TWOJEJ WYPOWIEDZI MOJEGO MEZA ABY SOBIE POCZYTAŁ CO PISZESZ.JEZELI CZYTASZ TO CZYTAJ DOKŁADNIE .WIDOCZNIE TRAFILAM W SEDNO DO TWOJEJ SPRAWY NIE CHE MI SIE Z TOBA PISAC.NIE POTRAFISZ NAWET ODCZYTAC DOKLADNIE -ALE ZATEM POTRAFISZ DOKLADNIE OCZERNIAC.A DLACZEGO RATOWALAM ZWIAZEK TO NIE Z POWODU TEGO ZE MIALAM TLUSTE WŁOSY- ALE ZE MIAŁAM TAKA DOBRA KOLEZANKE JAK TY PODZEGACZA

Do rudej alimenty.pl

2008-04-13 15:36:32

mylisz się kochana.ja jestem 12 lat po ślubie i nigdy nie musieliśmyratować małżeństwa!!!!

do nastki alimenty.pl

2008-04-14 10:25:42

no to bardzo sie ciesze ze jestes 12 lat po slubie bo ja o wiele dluzej od ciebie-zycze ci szczescia i wytrwania w tym zwiazku

do rudej alimenty.pl

2008-04-14 12:15:06

dzięki.wiem że będzie super na zawsze.kochamy sie i to uczucie nie gasło i nie gaśnie i nie pozwolimy razem aby tak sie stało.

Katherina alimenty.pl

2008-07-11 00:22:30

Witam, Kiedyś też byłam tak bardzo pewna siebie i wiesz co?... Mój mąż zostawił mnie i dwoje dzieci po dwunastu latach małżeństwa dla dwudziestoletniej panienki bo jak stwierdził: przeraża go szara rzeczywistość i to że musi iść w szeregu jak każdy, i chce spróbować żyć inaczej, (obiedy i wyprasowane koszule to jeszcze nie wszystko, a tak w ogóle to mnie jeszcze kocha i nigdy nie przestał kochać tylko nie umie ze mną żyć w tej chwili, albo stwierdził że jednak był szczęśliwy przez te dwanaście lat ale teraz czuje się wypalony itd...) więc .. nigdy nie wiesz co cię w życiu czeka. Postaraj się aby cię nie zgubiła pycha i zbytnia pewność siebie. Pozdrawiam i życzę powodzenia

Arllleta alimenty.pl

2008-07-12 23:53:08

M,asz racje moja kumpela miała superowe życie i mąż ją zostawił z 2 dzieci z ktorych jedno miało 2 mies dla starej baby.On nazywa sie Zbigniew Heryk i jest tchorzem.3 lata im nie płaci i niema odwago sie pokazać własnym dzieciom.

Rob alimenty.pl

2008-12-10 09:35:20

Witam , staram się zrozumieć co będzie dla nas obojga najlepsze. Byliśmy szczęśliwym małżeństwem przez jakieś 14 lat. Dobra praca się skończyła i zaczęły się problemy. Wyjechałem do Anglii , byłem tam dwa lata i zarabiałem , wysyłałem pieniądze. Wynająłem mieszkanie , ściągnąłem rodzinę... i straciliśmy córkę. To nasza straszna tragedia. Przed zdarzeniem byliśmy chyba najbardziej szczęśliwi w naszym związku , odnawialiśmy , budowaliśmy związek od nowa. Po jej wyjeździe do mnie jej ojciec sprzedał mieszkanie , w którym mieszkaliśmy. Po powrocie do kraju zamieszkaliśmy w domu , który był jego własnością. Szukałem pracy ale się do niej nie nadawałem. Musiałem wrócić do Anglii załatwiać formalności , papierki tam to trwa , byłem 3 miesiące. Wróciłem znalazłem jedną pracę ... na 6 tygodni , drugą na 3 tygodnie , teraz jestem w trzeciej pracy i chyba jest dobrze. Niestety ... dwa miesiące temu żona powiedziała mi nie kocham Ciebie wnoszę o rozwód. Staram się nie walczyć nie roztrząsać pozostać w przyjaźni ale to rudne. Chcę się zgodzić na rozwód bo zależy mi na jej i syna szczęściu i spokoju. Rozmowa z Żoną jest prawie niemożliwa. Zbliżają się święta. Czy powinienem uciąć ten ból po obu stronach , wyprowadzić się ułożyć sobie życie i liczyć , że kiedyś będziemy znowu razem ? jak powinienem się właściwie zachować ? Jakie jest wasze zdanie?

wiola alimenty.pl

2008-12-28 20:22:51

wiesz co - zanim c oś napiszesz sprawdź w słowniku bo to co piszesz to upokorzenie Polaka! tyle błędów ortograficznyych!!! A o samej treści nie wspomnę. Nie ma tu podparcia prawnego.

Rob alimenty.pl

2008-12-29 15:46:30

Ortografia jest w tym wszystkim dla Ciebie najważniejsza ? za dużo wypiłaś ? wiesz gdzie jesteś i o czym piszę ? interesują mnie odczucia i jakaś pozytywna wskazówka a nie opryskliwe uwagi dotyczące ortografii na poziomie smarkuli.

Rob alimenty.pl

2009-01-14 14:03:53

Zgodzę się na rozwód bez orzekania o winie , stracę żonę ale nie stracę z nią kontaktu będę robił dobre rzeczy jak dotąd , co ona zauważyła i co jej odpowiada. Nie wszystko stracone. Jeżeli mamy ze sobą kontakt i się szanujemy będzie dobrze, tylko muszę uporządkować swoje życie. Dla siebie , syna i dla Niej. Zawsze będę Ją Kochał. Może kiedyś będziemy sobie bardziej bliscy , jak wcześniej. Będę o to delikatnie zabiegał żeby nie być nachalnym lub niedelikatnym.

Klaudia alimenty.pl

2009-02-10 12:52:27

Mój mąż chce odejść. Teraz już na zawsze, a moje serce pęka, po raz trzeci albo nawet czwarty. Po 15 latach małżeństwa ( 2 dzieci ). 1,5 roku temu poznał kobietę (mężatkę), pracują w jednej firmie. Mieliśmy wtedy trudny okres, mąż stracił dla niej głowę. Romans - przygoda trwała 2 miesiące nim się dowiedziałam. Wyprowadził się, bo nie mogłam tego znieść. Skrucha i chęć powrotu sprawiły, że wybaczyłam. Po dwóch miesiącach dowiedziałam się, że to wróciło i mąż tym razem sam zdecydował, że odchodzi. Przeżyłam piekło. Potwierdził że się spotykają. Zostałam sama. Widywaliśmy się dość często, mamy dzieci, sprawy finansowe itd. Wytrzymał beze mnie dwa miesiące i - zapragnął wrócić. Przekonywał, że mnie kocha i że z nią to był błąd bo tęsknił za mną, za dziećmi. Przysięgał, że chce wszystko naprawić, błagał o szansę. Znów się zgodziłam bo go kocham, miał wócić pod warunkiem, że albo on się zwolni albo ona. Chciałam tylko by się od niej odciął, bym mogła jeszcze mu zaufać, żyć spokojniej. Niestety to nie było łatwe, mijał miesiąc, dwa, emocje opadały, nadal nie mieszkaliśmy razem, on się powoli ode mnie oddalał. minęło znów 2 miesiące. Niestety ONA kłuła żelazo puki gorące i przeciągnęła go znów na swoją stronę. I odszedł, choć nawet nie zdążył wrócić. Walczyłam ale on był ślepy. Poddałam się. Ona odeszła od męża i zamieszkali razem. Dwa miesiące, tyle ze sobą wytrzymali! Niby kazał się jej spakować. My mieliśmy dobry kontakt, nie mogłam go znienawidzieć. Dlatego odważył się znów spróbować. Na dobre. Uwieżyłam, miałam dość półrocznej rozłąki i pozwoliłam mu wrócić. Jesteśmy razem od dwóch miesięcy, ale od miesiąca zaczęło się coś psuć. Nie wytrzymaliśmy tej próby, on nie wytrzymał. Stwierdził, że nam się nie uda. Wie, że to jego wina, ale że ja też mu nie pomagałam. Teraz chce odejść na dobre by mnie uszczęśliwić bo się tylko męczymy i nie poradzimy sobie z tym. Chce rozwodu z własnej winy. A ja? walczę już tydzień bo nie mogę się z tym pogodzić!!! Chcę się zmienić, pomóc mu, nam bo to pewnie też trochę moja wina. Teraz ja proszę o szansę, jedyną, on prosił o nią trzy razy. Nie wytrzymuję tego psychicznie, tej bezradności, że nie mogę go przekonać, że jeszcze będzie dobrze. Nie chcę kąśliwych uwag, jak w poprzednich wypowiedziach, chcę by ktoś mi powiedział co mam robić? Czy jestem naiwna myśląc, że nam się uda?

viola alimenty.pl

2009-02-10 14:00:34

Życzę Ci powodzenia....chociaz niestety nic z tego nie będzie ,zdrada męża nigdy w Tobie nie umrze i zawsze będziesz ją paniętać.....Przeżyłam to samo i choć minęło 8 lat,choć go nie widziałam przez ten okres cały czas czuję to upokorzenie....Najgorsze w tym wszystkim ,że takie jak My nie potrafią CHYBA żyć normalnie ,albo zwyczajnie życie im na to nie pozwala......Może i jest szansa na nową miłośc,ale co z tego skoro nie mogę zaufac tak do końca.....

Klaudia alimenty.pl

2009-02-11 11:00:49

Widzisz, ja chcę szansy ale na tę miłość, nie na nową, inną. Mam w sobie tyle determinacji, by jeszcze wziąć się w garść i zapomnieć, być dla niego dobra, ale on w to nie wierzy. Tak sobie myślę, że gdyby mnie naprawdę kochał (jak mówił), to dałby nam szansę. Boję się że za tym wszystkim znowu kryje się ta sama kobieta. On zaprzecza, ale zachowuje się dokładnie jak ostatnim razem. Ostatnia próba: Po jego nockach spędzę z nim noc, której nie zapomni. Zawsze nam było dobrze w łóżku, choć on twierdził, że rzadko. Jeśli po tym nadal mnie odtrąci będę wiedziała, że dłużej nie można się nakręcać, łudzić i upokarzać, wtedy stwierdzę, że NIE WARTO. Pogodzę się z rozstaniem, choć moje serce nigdy się nie pogodzi.

1

2

3

DODAJ POST W TEMACIE

Aby odpowiadać na forum musisz się zalogować!

Potrzebujesz porady prawnej?

PODOBNE TEMATY NA FORUM

ZOBACZ TAKŻE:

  • 25.3.2016

    Instytucja wyłączenia małżonka od dziedziczenia ustawowego

    Zasadą obowiązującą w prawie spadkowym jest powołanie do dziedziczenia na podstawie ustawy żyjącego małżonka spadkodawcy. W tym kontekście pozostawanie przez spadkodawcę w chwili śmierci w (...)

  • 31.1.2018

    Zakaz unieważnienia małżeństwa

    Przypadki, w których unieważnienie małżeństwa jest dopuszczalne wskazane są w kodeksie rodzinnym i opiekuńczym. Kodeks ten formułuje także zasadę, iż nie można unieważnić małżeństwa (...)

  • 7.4.2016

    Podział majątku wspólnego w sprawie rozwodowej

    W wielu przypadkach sprawa rozwodowa nie dotyczy tylko i wyłącznie samej instytucji małżeństwa. Mogą lub są rozpatrywane na niej także kwestie władzy rodzicielskiej, kontaktów z dziećmi, (...)

  • 17.12.2008

    Obowiązek alimentacyjny pomiędzy rozwiedzionymi małżonkami

    W czasie trwania małżeństwa małżonkowie zobowiązani są do wzajemnej pomocy oraz do przyczyniania się do zaspokajania potrzeb rodziny, którą przez swój związek, stosownie do swych sił oraz (...)

  • 16.6.2008

    O czym sąd może orzec w wyroku rozwodowym?

    Główną przesłanką dopuszczalności rozwodu jest wystąpienie zupełnego i trwałego rozkładu pożycia. O rozwodzie orzeka właściwy sąd okręgowy. W wyniku wydania przez sąd wyroku stwierdzającego (...)