ZUS I CHOROBA- PRZECZYTAJCIE PILNE !!!!!

Odpowiedzi w temacie (3)

-

30.7.2004

W kwietniu uleglam wypadkowi przy pracy. Doznałam złamania kregu trzonu L 1 oraz kosci ogonowej. 18 czerwca dostalam wezwanie do orzecznika ZUS ktory, jak nie trudno sie domyslic, uznał moje zwolnienie za zasadne. Po wyjsciu ze szpitala czyli 6 kwietnia nosze gorset ortopedyczny. Pani orzecznik stwierdzila ze przyda mi sie sanatorium po czym za tydzien dostalam skierowanie do takowego do Dusznik Zdroju. Turnus trwal 24 dni. Oczywiscie nie moglam odmowic bo taka decyzje podjął lekarz orzecznik z ZUS. ostatnie zdjęcie rentgenowskie miałam wykonywane 29 kwietnia i mialam zglosic sie na koontrol do ortopedy 28 czerwca (tak jak zaczynal sie turnus ). Pani orzeczik powiedziala ze w sanatroium bede caly czas pod opieka lekarska i ze tak przejde odpowiednią kontrol i lekarz zadecyduje czy moge zdjąc juz gorset. Lekarz w uzdrowisku nawet nie spojrzal na zdjecia rentgenowskie a historie chorowy wypelnial na podstawie tego co ja powiedzialam. Zalecil mi kilka roznorodnych zabiegow dziennie a w tym 2 razy dziennie oczywiscie bez gorsetu gimnastykę. Ambitnie cwiczylam a nawet gdy bolalo lekarz tlumaczyl ze mięsnie sie zastaly i dlatego bolil. Bardzo chcialam jak najszybciej wrocic do zdrowia. Prosilam lekarza o przeswietlenie ale stweirdzil ze nie ma rentgena w osrodku. Wiec trudno. Przy ostatniej wizycie dal mi mnostwo wytycznych czyli ze mam intensywnie cwiczyc, plywac 2 godziny dziennie (nawet bylam raz na basenie) No i dodal... "sciagaj gorset bo nosisz go w psychice" . Powoli staralam sie chodzic bez gorsetu. Siedzialam w domu bez gorsetu. Zawsze zakladalam go do auta. No i 27 lipca , czyli pare dni temu bylam na kontroli u ortopedy. Pierwsze co zrobil to spojrzal na zdjecia z 29 kwietnia i stwierdzil ze bardzo ladnie sie goi wszystko ale ze to przeszlo 3 miesiace temu to zrobil nowe zdjecie. No i tu sie radosc skonczyla szybciutko. Jest znaczne pogorszenie. O wiele gorzej w tej chwili wyglada moj kregoslup niz 29 kwietnia. Krag L1 jest praktycznie zlączony z Th12 (czyli kregiem wyzej) a poza tym zamiast sie odbudowywac on jest coraz bardziej uszkodzony, lekarz okreslil to tak ze wyglada jak starty pumeks. Gorset mam nosic do pazdziernika, zero ruchu, zero cwiczen (za wczesnie zaczelam obciazac kregoslup gimnasyka) JEdno jest pewne moj stan jest pogorszony przez intenstywne zabiegi rehabilitacyjne a w szczegolnosci cwiczenia. Jestem zalamana gdyz (znajomy chirurg stwierdzil) moze to skonczyc sie operacją odbudowy trzonu , czy cos takiego. Jestem wsciekla gdybym wiedziala, gdyby mi to skontrolowali bardziej bym sie oszczedzala. A ja za wszelka cene chcialam jak najszybciej wyzdrowiec. Moje pytanie brzmi. Co robic? Czy zlozyc jakas skarge na opieke lekarska w osrodku czy tez zaskarzyc kogos? NIe mam pojecia. Prosze o jakies info lub porady.Bede wdzięczna. asik-p@tlen.pl
(asia)

Nie znalazłeś odpowiedzi?

asia

2004-08-02 15:23:26

prosze przeczytajcie mimo ze dlugie !!!!!!!!!

olorrob

2007-03-02 10:33:40

Pozdrawiam wszystkich z którzy mają podobny problem związany z pracą zawodową. Na imię mam Robert .Pracuję od kilku lat w służbie zdrowia . Moja praca polega na dźwiganiu pacjentów i pomaganiu w codziennych czynnościach pielęgnacyjnych.Jestem jedynym facetem który pracuje wśród kobiet. Praca z samymi kobietami jest bardzo trudna i wykańczająca psychicznie . Bywają dyżury gdy czuję się dyskryminowany i upokarzany i bywają dyżury ciężkie w których współpraca jest dobra , uzależniona od napięcia psychicznego jakie mają kobiety przed miesiączką .Wtedy to trzeba chować się po kątach przed chumorami koleżanek . Mimo iż skończyłem policealną szkołe medyczną to w warunkach jakich jestem zatrudniony nie wolno mi robić zabiegów .Mogę jedynie wynosić śmieci pomagać przy obracaniu pacentów , zmieniać pampersy i asystować przy zabiegach .Jest to mało ambitne zajęcie ale angażuję się w nie całym sercem .Wystarczy gdy chory zawoła zjawiam się , wystarczy gdy poprosi o szklankę wody już przy nim jestem , gdy widzę brudny opatrunek zaraz go zmieniam , gdy widzę rodzinę skuloną i smutną nad łóżkiem umierającego pacjenta zaraz podchodze i staram się choćby w zwykłym milczeniu pobyć z tą rodziną albo serdecznym gestem lub słowem lub empatią sprawić by ta rodzina nie czuła się osamotniona , by nie cierpiała w obliczu zaistniałego faktu iż nikt się nimi nie interesuję .Aby nie mieli myśli iż ktoś jest oschły i ma serce z kamienia -tak jak mają w większości pracownicy służby zdrowia , którzy po wieloletniej pracy w służbie zdrowia są przemęczeni i wypaleni zawodowo. Jest 31 styczeń mam dyżur z dwoma pielegniarkami.Rano mamy najwięcej pracy bo jest czas karmienia i toalet (mycia każdego pacjenta z osobna). Kiedy kończyłem karmić jedenego z pacjentów i zaczęliśmy myć chorych ,zaczęłem mieć silny przeszywający ból tułowia . Coraz bardziej mnie bolało .Koleżanka zauważyła iż nie radzę sobie ze zmianą pościeli i intuicynie szukam jakiegoś krzesła by usiąść choć na chwilę by ból był mniejszy .Ale to nie pomaga .Dziewczyny ratują mnie podając bez zlecenia zastrzyki przeciw bólowe w nadziei, żeby miały ze mnie pożytek przez następną część dnia.Ale to nie pomaga ból zwiększa się a ja robię się coraz bardziej pochylony .Oddziałowa krzyczy na mnie , "Czemu nie pomierzyłeś cukrów" a ja pełzne do dyżurki pielęgniarskiej i wiję się z bólu by powiedzieć jej, że po tych zastrzykach nie przestało mnie boleć .Nerwowo odzywa się do mnie bym zszedł do dziewczyn na fizykoterapię by one mi pomogły. Dziewczyny kazały mi się położyć na brzuchu i podłożyły kilka poduszek pod brzuch i co dzesięć minut wyciągały jedna zaznaczając bym sie nie ruszał jak wyciągają poduszki .Po tej kuracji przychodzę ledwo z powrotem na oddział i nadal jestem pochylony i mnie boli. Oddziałowa wydaje mi polecenie bym zadzwonił po rodziców .Za chwilę przyjeżdzają i zabierają mnie na izbę przyjęć do pobliskiej przychodni. Lekarz przepisuje mi serię bolesnych zastrzyków .Strasznie się ich bałem ale przyjeżdzałem na zastrzyk do miejsca gdzie na codzień pracuję a dziewczyny mi robiły w sposób delikatny zastrzyki.Odziałowa miała najlepszą rękę do zastrzyków . Miałem 10 dni zwolnienia .Po piątym dniu pojechałem do swojego lekarza rodzinnego przepisał mi znowu jakies zastrzyki ale tym razem z b12 . Mija dzesiąty dzień i nadal mnie boli a do lekarza rodzinnego duża kolejka i trudno się zapisać .Musiałem wrócić do pracy bo skończyło się mi zwolnienie , zacisnąłem zęby i pracowałem starając się nie dźwigać ,wytrzymałem tak trzy dyżury i jeszcze oddziałowa kazała mi stać na mieście z puszką 4 godziny bo była zbiórka na Hospicjum a pracownicy byli zobligowani do zbierania na ten szczytny cel. Dobrze że w tym miejscu mogłem podjechać swoim autem i otwierając drzwi od auta ze spuszczonymi nogami na chodnik siedziałem tak na przednim siedzeniu i nawoływałem ludzi aby wrzócali na nasz niepubliczny zakład opieki zdrowotnej .Siedziałem tak 4 godziny.Miałem stopy mokre od śniegu i kręgosłup coraz bardziej mnie pobolewał i jeszcze w tym dniu pędziłem na godzinę 19 na nocny dyżur. Po nocce byłem bardzo zmęczony -dobrze że udało mi się dostać do lekarza rodzinnego i w końcu pójść na zdjęcie kręgosłupa. W tym samym dniu lekarz rodzinny powiadamia mnie, że jest nieciekawie z moim kręgosłupem-zniesiona lordoza odcinka lędźwiowego kręgosłupa, z rotacją na poziomie l-3 l4 l5 - lekarz rodzinny daje mi skierowanie do ortopedy i 2 tygodnie zwolnienia . Wręczam oddziałowej zwolnienie -miała nie wesołą minę ale co miałem zrobić przecież jej nie pocieszę.Idę do szpitala a w okienku mi mówi kobieta, że do ortopedy moge się dostać dopiero za trzy miesiące . Byłem zmęczony już tym ciągłym chodzeniem całym dniem wrażen ale mimo to pojechałem do prywatnych gabinetów lekarskich i zapisałem się i jeszcze w tym samym dniu widział mnie lekarz ortopeda . Zapisał mi leki,zabiegi i zakazał dzwigać ,mam odpoczywać i nie nadwyrężać kręgosłupa , odetchnąłem z ulgą że mogę się leczyć w domu a nie wszpitalu.Pani doktor powiedziała że uda się ustabilizować kręgosłup tylko to wymaga czasu i nie bedzie potrzebny żaden zabieg chirurgiczny i musze teraz uważać bo istnieje niebezpieczeństwo ponownego wypadniecia dysku i wystapienia rwy kulszowej. Kończę pisać ide się położyć bo od siedzenia przy komputerze znowu zaczyna mnie boleć . Mija drugi miesiac a ja jestem w dalszym ciągu na zwolnieniu ,chodze do ortopedy a w pracy strasza mnie że stracę uprawnienia pracownicze jak bede przeciagal zwolnienie i nagadują mnie bym szukał nowej pracy .Poradzcie mi jakie mam teraz prawa . W pracy przy dzwignieciu pacjeta to mi się stało a moj pracodawca nawet nie napisał protokołu z tego zdarzenia ale lekarz w przychodni do ktorej zawiezli mnie rodzice cos napisal czy to jest chonorowane. PROSZE POMOŻCIE POTRZEBUJE PORADY PRAWNEJ mój emeil to olorrob@wp.pl Pozdrawiam wszystkich . Robert.

Aga

2009-05-07 10:26:12

To mnie teraz przeraziłaś ja czekam właśnie na skierowanie do sanatorium bo mam kłapoty z dolnym odcinkiem kręgosłupa a dokładniej to okolice mienicy i krzyża. Mój ortopeda stwierdził, że mam się oszczędzać i mało ruszać . Więc się teraz boję co będzie jak pojadę. Mam ograniczone ruchy, przeważnie leżę lub siedzę w pozycji półleżącej bo ból jest niesamowity. Aż się boję czy nie trafię tak jak ty na jakiegoś konowała który nie będzie się znał na swojej pracy i mi zaszkodzi jak tobie. Powinnas złożyc skargę do Zus-u na lekarza który się toba zajmował w sanatorium jak rowniez napisać do przełożonego tego lekarza.

DODAJ POST W TEMACIE

Aby odpowiadać na forum musisz się zalogować!

Potrzebujesz porady prawnej?

PODOBNE TEMATY NA FORUM

ZOBACZ TAKŻE: