Witam wszystkich! Z góry przepraszam, jeśli mylę działy ale ten wydawał mi się najbardziej odpowiedni. Od początku: pracowałem prawie 2 lata w firmie X, zatrudniony na podstawie umowy o pracę na czas nieokreślony. W międzyczasie podpisałem aneks do umowy, który wnosił do niej zakaz konkurencji. Jakiś czas temu otrzymałem możliwość wyjazdu zarobkowego za granicę, więc poinformowałem pracodawcę o zamiarze zwolnienia, dodatkowo ustaliliśmy iż umowa zostanie rozwiązana na mocy porozumienia stron. Pracodawca, gdy usłyszał iż wyjeżdżam za granicę, zawnioskował o zniesienie zakazu konkurencji również za pomocą porozumienia stron (wiadomo, wypłacanie mi 25% wynagrodzenia miesięcznie przez rok czasu mu się nie uśmiechało), między wierszami dało się wyczuć nacisk na podpisanie tego porozumienia również, bym "mógł opuścić firmę w terminie o jaki wnioskowałem". Podpisałem również ów porozumienie stron, z myślą że i tak zarobię za granicą więcej niż to wszystko warte i nie ma o co robić zachodu, a na terminie zaproponowanym przeze mnie mi zależy. Po zebraniu ode mnie kompletu podpisów, pracodawca oświadczył, że zgodził się znieść zakaz konkurencji tylko dlatego, że poinformowałem go że wyjeżdżam do pracy za granicę, i jeżeli się okaże że za granicę nie pojechałem i pracuję u konkurencji, to on powoła się na paragraf, że podpisał porozumienie pod wpływem błędu (czy będąc wprowadzonym w błąd) i to ja w tedy będę zobowiązany płacić firmie odszkodowanie. Wszystko ładnie pięknie, tylko mój zagraniczny pracodawca poinformował mnie na 2 dni przed wylotem, że jednak nie jestem mu potrzebny i zostałem w kraju. Tu moje pytanie, ponieważ zostałem bez odszkodowania, z teoretyczną lojalką i bez możliwości podjęcia pracy w zawodzie poprzez tą "groźbę" - czy pracodawca, uwzględniając opisane przeze mnie wyżej warunki ma prawo do zrobienia czegoś takiego? I czy ma prawo po rozwiązaniu umowy o pracę stosować tego typu techniki, które mają na celu mnie pogrążyć? Dodatkowo, część 2 sprawy - od byłych współpracowników otrzymałem informacje jak i materiał dowodowy świadczący o tym, że mój następca który przejął po mnie stanowisko wysyła korespondencje mailową posługując się moją firmową skrzynką pocztową (a powinna być zlikwidowana od prawie 3 miesięcy), z moim imieniem, nazwiskiem, numerem telefonu wszelkimi danymi kontaktowymi w stopce maila! Jestem osobą dosyć znaną w swojej branży, i nie mam zamiaru ponosić odpowiedzialności za rzeczy, które ten człowiek wypisuje podszywając się pode mnie, zwłaszcza że dowody jakie otrzymałem świadczą o raczej zerowym poziomie, proszę o informację na jakie paragrafy mogę się w tym momencie powołać, jakiego kodeksu i co dalej z sytuacją robić, gdzie się udać, należy mi się z tego tytułu jakieś zadośćuczynienie? Dziękuję z góry za zainteresowanie i pomoc